00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jako napisw.|Napisy zostay specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
00:01:35:Tumaczenie: Wanadyl (Vahn Il)
00:01:49:WYSTPUJ:
00:02:26:Jest tam kto?
00:02:29:Gdzie si wszyscy podziali?
00:02:31:O co chodzi?
00:02:34:Kto tam jest?
00:02:37:Kto to powiedzia?
00:02:40:-Popatrz tutaj.| -Gdzie?
00:02:45:Tutaj. |Za tob.
00:02:48:Gupcze. |Popatrz do gry.
00:02:51:Jestem, Lord Walington.
00:02:54:Dlaczego tutaj jeste?
00:02:58:Dziwne miasto.
00:02:59:Niema ludzi i kamienie gadaj.
00:03:01:Jeste plotkarzem?
00:03:02:Jestem reporterem. |Przybywam z wiadomoci.
00:03:05:Ale gdzie s ludzie z tego miasta?
00:03:07:Za tym, kryje si opowie.
00:03:11:A jej bohaterem jest, Prem.
00:03:15:Strasznie zabawny typek| by z tego, Prem'a.
00:03:27:Podejd tu.
00:03:29:Strzepnij ze mnie| to ptasie gwno.
00:03:31:Co?
00:03:32:Kruk na mnie nasra.  |Strzepnij to ze mnie, gupcze.
00:03:38:Prem i problemy |byli jak bliniacy.
00:03:43:Zawsze razem.
00:03:48:Cofn si! Z drogi!
00:03:51:Nikt nie wejdzie z przodu!
00:03:55:Z drogi! Z drogi!
00:03:58:-Z drogi!| -Pomocy!
00:04:02:-Z drogi! |-Z drogi!
00:04:06:Pomocy! Pomocy!
00:04:08:-Z drogi! |-Z drogi! Z drogi!
00:04:13:Nie!
00:04:57:Nie!
00:05:05:Co..
00:05:09:O Boe!
00:05:29:-Prem.| -Prezesie!
00:05:31:Wspaniale, Prem! Wspaniale.
00:05:33:Zapae rabusia. |Wspaniale, prezesie!
00:05:37:Dobra robota, kolego!
00:05:39:-Zapamitam ciebie. |-Bye wspaniay, Prem.
00:05:41:Zapamitam ciebie.
00:05:43:wietna robota, Prem!
00:05:46:-Jest odwanym facetem.| -Niech yje prezes Prem!
00:05:53:-Niech yje! |-Zamkn si!
00:05:56:Nie chwalcie mnie!
00:05:58:ysol!
00:06:01:Czemu si ukrywasz, ysy?
00:06:03:Znowu mi dae rower bez hamulcw.
00:06:05:Podzikujcie jemu..
00:06:08:Wjechaem w niego i si uratowaem..
00:06:10:-..w przeciwnym razie miabym wypadek. |-Nie, Prem.
00:06:12:Syszycie go?
00:06:14:Wjecha w rabusia |bo rower nie mia hamulcw.
00:06:16:Mylelimy, e zapa rabusia| bo jest odwany.
00:06:19:Zostawcie go!
00:06:23:"SZCZʌLIWY KLUB"
00:06:27:Halo, mwi Prem Shankar Sharma..
00:06:29:..prezes "Szczliwego Klubu".
00:06:32:Chcecie by czonkami| "Szczliwego Klubu"?
00:06:33:Nie, sir. |Tu s due wymagania na czonkostwo.
00:06:37:Mamy 6-cio miesiczny| okres oczekiwawczy.
00:06:39:Halo, moecie si dosta| w szczeglnym przypadku.
00:06:42:Tak, musicie zapaci| tylko 4999 rupii.
00:06:45:adnych czekw tylko gotwka.| Zgadza si.
00:06:49:Zapacicie w przyszym miesicu?
00:06:53:Facet, nie marnuj czasu prezesa na telefony.
00:06:58:Prezesie, my jestemy facetami, nie on.
00:07:00:"Szczliwy Klub", potrzebuje pienidzy.
00:07:02:Nawet nasi ojcowie |pac nam za mao.
00:07:05:Dlaczego mamy ojcw?
00:07:07:Kady stary ojciec, jest wrogiem| swojego modszego syna.
00:07:09:-Jeste moim wrogiem, obuzie?| -Tata.
00:07:11:Zamknij si, gupcze!
00:07:13:Dziki Bogu,| znalazem wszystkich otrw razem.
00:07:17:Przyprowadziem tych bezwartociowych facetw tutaj?.| -Nie wujku.
00:07:20:My przyprowadzilimy tego| bezwartociowego faceta by ciebie przekona.
00:07:24:W tamtym czasie patrzye |na mnie niewinnie i mwie..
00:07:27:Wujku, chcemy otworzy "Szczliwy Klub" |i utrzyma to miasto szczliwym.
00:07:32:Daj nam miejsce na 2-ie trumny.
00:07:34:Caa nasza 5-tka si do niego dostosuje.
00:07:37:A dzisiaj wasz |"Szczliwy Klub" si poszerzy..
00:07:42:..a mj sklep skurczy si do naronika.
00:07:45:Wujku, to owoce naszych myli i czynw.
00:07:49:Ktrych myli i czynw?
00:07:51:Zamyka klub! I wynocha!
00:07:54:Nie, wujku. |Czynimy dobrze.
00:07:56:Chronimy mode dziewczyny.
00:07:58:Oprowadzamy zagubion modzie jak on.
00:08:01:-Jednoczymy kochankw.| -Zamknij si!
00:08:03:Dostaj duo skarg na ciebie.
00:08:05:Twj parszywy klub |nie moe dziaa w moim sklepie.
00:08:09:Wujku..|  Nie, nie.
00:08:12:To jest miejsce wujka| i on zadecyduje.
00:08:15:Jeste za dobry. |Po prostu wspaniay!
00:08:19:Jeste sprawiedliwoci. |Jeste krlem.
00:08:22:Jeste mdry. |Jeste papieem.
00:08:25:Zadecydujesz, czyja praca jest parszywa. |Twoja czy nasza?
00:08:28:Co to znaczy?
00:08:29:Wujku, szczcie chce| by ludzie byli zdrowi i szczliwi.
00:08:33:A ty chcesz by umarli |i woysz ich do swojej trumny.
00:08:36:Czyja praca jest parszywa?
00:08:39:Pomyl zanim odpowiesz. |Bg si przyglda.
00:08:42:-Przy okazji, wujku, czonkostwo w naszym klubie jest otwarte.| -Ale..
00:08:45:-50 procent, to starsi ludzie. |-Suchaj..
00:08:47:-Tylko 2999 rupii.| -Ale..
00:08:49:Wujku, przyjmujemy tylko gotwk,| adnych czekw.
00:08:51:David, twj tata zosta czonkiem.
00:08:53:-Uciskaj go. |-Tato!
00:08:56:Prezesie, ocalie klub.
00:08:59:Teraz, uratuj tego Romeo, |ktry jest zakochany w swojej Julii.
00:09:02:Chandar, powiedz mi.| Czym jest mio?
00:09:06:Powiedziae, e zgubie si |w jej mylach.
00:09:10:Gdzie si zgubie? |Jak wrcie?
00:09:14:miejcie si, ile chcecie.
00:09:15:Zrozumiesz gdy si zakochasz.
00:09:17:-Daj spokj. Stae si powany?| -Najwyraniej.
00:09:21:Krzyczaem dugo o pomoc.
00:09:23:Jeli nie zdobd Divyi jutro, |nie zdobd jej nigdy.
00:09:26:I popeni samobjstwo.
00:09:27:Nie martw si, Chandar. |Jeste czonkiem "Szczliwego Klubu".
00:09:30:-A nasz zasad, jest czy zakochanych. Prawda?| -Prawda.
00:09:33:Ale przyjacielu, |pokryjesz koszty ceremonii lubnej.
00:09:35:-Pokryj. |-Komisj "Szczliwego Klubu" te.
00:09:37:-Za to te zapac.| -Suchaj.
00:09:39:Widz, e ta twoja mio jest prawdziwa.
00:09:42:Ale, masz jakie dowody albo listy..
00:09:43:..by udowodni, |e jej mio jest prawdziwa.
00:09:45:Mam wiele jej listw.
00:09:47:Pisze do mnie codziennie nowy list. |Ten jest ostatni.
00:09:50:Szczciarz.
00:09:53:Jest pusty.
00:09:54:Mio, nie potrzebuje sw.
00:09:56:Uczucia. Tylko uczucia.
00:10:17:Kunu, dlaczego stane tak daleko?
00:10:20:Mwiem mu. Nie mog bliej.
00:10:22:-Tam s 4-ry kobiety, jako ochroniarze.| -Co?
00:10:25:-To znaczy, 4-ech mczyzn| jako damscy ochroniarze wok Devi.
00:10:29:S bardzo niebezpieczni.| Raz spucili mi brutalny omot.
00:10:32:Gupcze, jak j rozpoznamy?
00:10:37:Przyniosem to.
00:10:46:Bdziesz witowa |podr polubn z lornetk?
00:10:49:Mw.
00:10:50:Jest. Przy sklepie |z ksikami w tej sukience. '
00:11:20:-To twoja mio?| -O co ci chodzi?
00:11:28:Naprawd ciebie kocha?
00:11:30:Tak, przyjacielu.| Nie mwiem ci o tamtych listach miosnych?
00:11:32:Tak, tamtych uczuciach?| -Tak.
00:11:37:Nie mog w to uwierzy.
00:11:38:Prezesie, daj popatrze.
00:11:44:Koo stoiska z ksikami| w tej sukience.
00:11:50:Chcesz si z ni oeni?| Zwariowae?
00:11:55:Ona jest szalona,| e chce ucieka z tym biedakiem.
00:11:58:On z ni ucieknie. |Ale, czy on jest szalony, eby si z ni eni?
00:12:02:Gupcze, ty si nad nim litujesz| a ja jej wspczuj.
00:12:05:Co ty mwisz?
00:12:06:Jeli nie porwiemy Devi dzisiaj,| nie dostaniemy kolejnej szansy.
00:12:09:Patrz. adnej ochrony dookoa. Popieszmy si!| -Tak, idziemy.
00:12:12:Wytumaczysz to,| e przyszlimy j porwa?
00:12:15:Tak.
00:12:16:-Idziemu. |-Potrzymaj.
00:12:17:Suchaj, sowo kod to |"Czy pojedziesz ze mn do Khandala?"
00:12:23:Prezesie, jest na mnie troch wkurzona.| Uwaaj z ni.
00:12:27:Jak powiedzia Chandar,| adnej ochrony.
00:12:29:To dobra okazja. | Id std.
00:12:31:Powiedz jej kod i j porwij.| Ja tam przyjd.
00:12:33:Tak, prezesie.
00:12:44:Czy pojedziesz do Khandala?
00:12:48:Jeli zapacisz 3000, |pojad wszdzie.
00:12:56:-Prezesie, masz 3000 rupii? |-Po co?
00:13:00:Mam 1 000. |Chandar zaoszczdzi.
00:13:02:Devi powiedziaa, |e pojedzie jeli zapacimy 3000.
00:13:06:Co ty mwisz?
00:13:07:Tak, popatrz tam. Jest gotowa.
00:13:12:Gupcze, do kogo ty podszede?
00:13:14:Devi.
00:13:15:To nie Devi, Devi jest tam. |Id do furgonetki, przyprowadz Devi.
00:13:21:Byam tutaj, 5 razy panie Daruwala.
00:13:23:Jeli nie potrafi pan zaatwi szczeniakw| prosz odda moj zaliczk.
00:13:26:Madam, prosz to rozway,| mamy szczeniaki.
00:13:30:Teraz jest na nie popyt.
00:13:32:Kierownik trzyma je ze sob,| eby nikt ich nie zabra.
00:13:36:Nie wiem gdzie jest. |Sprawdz i zadzwoni do niego.
00:13:45:Pojedziesz do Khandala?
00:13:47:-Khadnala?| -Tak.
00:13:49:Mam jecha do Khandal|po tego psa?
00:13:52:Psa?
00:13:53:Wiem e jeste za,| ale nie nazywaj do psem.
00:13:58:-Ok. Nie pies, szczeniak.| -Szczeniak?
00:14:03:Ok, nazywaj go szczeniakiem. |Jest twj.
00:14:06:-Gdzie on jest? |-W furgonetce.
00:14:09:-Idziemy.| -Chod.
00:14:12:Ile ma pazurw?
00:14:14:10.
00:14:15:-Nie ty, tylko pies.| -Co?
00:14:18:Przepraszam, szczeniak.
00:14:20:-Paznokcie szczeniaka.| -Musi mie 19 albo 21 .
00:14:23:10 u rk i 10 u ng. | Suchaj, zdecydowanie ma 20.
00:14:28:Posuchaj mnie.| Braam go za uszy i sprawdzaam.
00:14:32:Co?
00:14:38:Nazywaj go psem albo |szczeniakiem, jest twj.
00:14:40:Moesz go podnie jeli chcesz.
00:14:42:Czekaj. Pjd po niego.
00:14:44:Przyprowadzi j.
00:14:45:-Pies.. |-Co ty mwisz?
00:14:47:Tak powiedziaa.
00:14:49:Jest na ciebie bardzo za.
00:14:49:-Powiedziaa, e braa ciebie za uszy i sprawdzaa. |-Co?
00:14:52:To bardzo napita sytuacja. Chod.
00:14:54:Devi. Devi.
00:14:56:Gdzie ty idziesz? |Tu jest Devi, szczeniaku.
00:14:59:Co za bzdury!
00:15:00:Kogo ty porwae?
00:15:01:Porwae?| Co masz na myli?
00:15:03:-To nie jest twoja dziewczyna?| -Nie.
00:15:04:-Bardzo dobrze.| -Co dobrze?
00:15:06:Nie, nasz "Szczliwy Klub"| popeni bd.
00:15:08:-Przyjechalimy porwa dziewczyn.. | -Porwa?
00:15:10:-To znaczy uprowadzi?| -Nie.
00:15:12:Porywacze! Policja!
00:15:17:Co za dziewczyna!
00:15:19:Lnice wosy, mikka pupcia.| Lubi lody waniliowe.
00:15:25:Co ty robisz, prezesie? |Patrz, moja Devi odchodzi.
00:15:30:Ci ochroniarze s z ni.
00:15:31:Posza do centrum. |Co teraz zrobimy?
00:15:34:Nie martw si. Mam plan "B" |by zrobi Devi twoj on.
00:15:43:Boe! Jak miesz dokucza dziewczynom!
00:15:54:Kochana, ten kolor| bdzie ci pasowa.
00:15:58:"Pojedziesz do Khandala"?| -Ok.
00:16:05:Co si stao?| Co to za dzwik?
00:16:08:-Tu bya Devi. |-Skd wzi si tu ten Pathan?
00:16:10:Jestem przeraona.
00:16:13:Jeste on Pathana, |a jednak si boisz.
00:16:16:Maa ono. Gruba ono. Idziemy.
00:16:19:-Gdzie jest Devi?| -Nikt nie wyjdzie. Sprawdzimy wszystkich.
00:16:24:Obrzydliwo!
00:16:27:Gupcze! |Nie wiem czy jeste kobiet czy mczyzn.
00:16:33:Chcesz zobaczy twarz ony..
00:16:35:..Sultan Salman Shahrukh Khan Tublak.
00:16:38:Chcesz zobaczy twarz ony Pathana?
00:16:40:Nawet ja jej nie widziaem| a ty chcesz zobaczy?
00:16:43:Czekaj.| Zadzwoni do mojego brata Asama.
00:16:45:On zdetonuje bomb |na twojej gowie.
00:16:48:-Bracie... |-Nie, moesz i.
00:16:53:Moja droga ono! Idziemy.
00:16:59:To Devi. Bra j.
00:17:01:Uciekajcie!
00:17:23:Biegiem!
00:17:40:Szybciej!
00:17:44:Ten napotkany krl |zosta zabity w 98.
00:17:49:Skocz wiek jeli znajd..
00:17:51:..Devi i jej ma przed wieczorem.
00:17:53:Jeli ich nie znajd, wezm czterech.
00:17:57:Zabij czterech z was.
00:18:00:Zacie sobie girlandy.
00:18:06:Dzikuj.
00:18:07:Ceremonia lubna zakoczona.
00:18:09:Nie martw si. Terror Tej Singh |nas nie znajdzie. Zjedzmy co.
00:18:13:-Nie mamy pienidzy. |-Nie martw si, zjemy za darmo.
00:18:15:Znowu? Tutaj?
00:18:16:-Znowu przyjechalicie. |-Mw z szacunkiem. Prezes tutaj jest.
00:18:19:Mwisz jakby by prezydentem kraju.
00:18:21:Pewnego dnia bdziemy.
00:18:24:Nie mw za duo.
00:18:27:Z zamwienie.
00:18:28:Przynie 4-ry kurczaki z grilla.
00:18:30:-2 smaone mzgi.| -Jedn baranin.
00:18:32:Jeden kebab.
00:18:33:Znowu to samo.
00:18:34:Mwiem wam, e macie je |wegetariaskie arcie gdy jestecie ze mn.
00:18:37:Nie znosz zapachu |kurczaka i baraniny.
00:18:40:Panie Prezesie, |wikszo nie jest wegetarianami.
00:18:43:-Tak. |-Jedz to. Bdziesz grzesznikiem.
00:18:45:Dla mnie serek wiejski| i smaon soczewic.
00:18:47:-Razem 1350 rupii.| -Co?
00:18:49:Chcesz najpierw pienidze? |Co to za zasady?
00:18:52:To dobra zasada |dla takich darmozjadw jak wy.
00:18:56:Prawd mwic, tato. |Dzisiaj jestemy w trudnej sytuacji.
00:19:00:Jestemy ojcem i synem| w domu, nie tu.
00:19:04:Ok, Shiv Shankar.
00:19:05:Bezczelny, wzie imi mego ojca.
00:19:08:Nie mog nazywa ciebie ojcem |ani nosi twojego nazwiska. Co powinienem powiedzie?
00:19:12:Nie mw nic. Pa.
00:19:14:-David, daj klucz.| -Ale, tata..
00:19:16:Twj ojciec to wietny facet,| jak anio.
00:19:19:Tak, jestem demonem.
00:19:20:Samochd jest wart 800 ty. |Jutro zapac i odbior samochd.
00:19:25:Ok.
00:19:26:Daj im jedzenie.
00:19:28:wiee, nie podawaj wczorajszego,| czerstwego jedzenia.
00:19:30:Nie patrz tak na mnie. |Przyno jedzenie.
00:19:42:Znowu mnie oszuka.
00:19:44:Zjad za darmo i |zostawi furgonetk. Oszust!
00:19:47:Tolerowaem go wystarczajco dugo. |Teraz to ju za wiele.
00:19:50:Nie moemy razem mieszka| w tym samym domu.
00:19:53:Nie, tato. |Prosz, nie mw tak.
00:19:56:Teraz ju nie zmieni mojej decyzji.
00:19:58:Jeli nie dla mnie, |zrb to dla matki.
00:20:01:Dla nikogo.
00:20:02:Sharda, powiedz mu.| Nie zmieni mojej decyzji.
00:20:05:Tato, prosz. Bagam ci.
00:20:07:Nie wane co zrobisz, |moja decyzja jest ostateczna.
00:20:10:Nie moemy zosta razem.
00:20:11:Ale, gdzie pjdziesz w tym wieku?
00:20:14:Bdziesz wdrowa w koo?
00:20:16:Twoje stare koci, ani twj gos| ju nie s takie mocne.
00:20:18:Nawet nie moesz| baga odpowiednio.
00:20:20:Madam. Krzyczysz wanie tak.
00:20:22:Zamknij si!
00:20:24:Mwimy o tobie, nie o mnie.
00:20:27:To jeszcze wicej wstydu dla ciebie.
00:20:29:-Co powiedz ludzie? |-Co?
00:20:30:Ten mody chopak dobrze si bawi..
00:20:33:..zostawi starych rodzicw samych w domu.
00:20:36:Nie moesz si bawi.| Do tego potrzeba pienidzy.
00:20:39:Nie zarabiasz, |jeste bezwartociowy.
00:20:42:Lepiej by bez syna |ni mie takiego jak ty.
00:20:44:Tato, obrazie syna.
00:20:48:Nie zapomnij, e tylko synowie| zasuguj na saw, nie ojcowie.
00:20:52:Co to za nowe brednie!
00:20:53:-Pan Gandhi. |-Pan Gandhi?
00:20:55:Mahatma. Prawdziwy twardziel.
00:20:57:Spuci manto gromadzie brytyjczykw.
00:21:00:Wiesz jak si nazywa jego ojciec?
00:21:02:Pan Shastri. Lal Bahadur.
00:21:04:By may, ale wykona wietn robot |i zosta premierem.
00:21:08:Znasz nazwisko jego ojca?
00:21:11:Michael Jackson. |Cay wiat taczy jego kroki.
00:21:14:Znasz nazwisko jego ojca?
00:21:15:Halo, patrz na mnie.
00:21:17:Prem Shankar Sharma.| Prezes "Szczliwego Klubu".
00:21:20:Co robi jego ojciec?
00:21:24:Pracowa ciko i zarabia pienidze.
00:21:26:Nie by takim darmozjadem jak ty.
00:21:28:-Super. |-Super! Oszucie!
00:21:31:Dae sobie studia i prac.
00:21:34:Dlaczego nie wyprowadzisz si teraz?
00:21:36:Nie patrz tak. Wynocha.
00:21:37:-Co ty robisz? Jest mody... |-Cisza!
00:21:39:Twoje rozpieszczanie go zepsuo!
00:21:41:Do rodka.
00:21:43:Do rodka.
00:21:45:A ty, wynocha.
00:22:08:Chod do domu, synu.
00:22:10:Nie, mamo.
00:22:13:Nie myl o ojcu.
00:22:17:Prem. Prem.
00:22:20:Nie, poniewa przeze mnie |te zostaniesz zbesztana przez ojca.
00:22:30:Jego intencje s suszne.
00:22:32:Martwi si o ciebie.
00:22:34:Wiem.
00:22:37:Martwi si jak |sobie poradz w yciu.
00:22:42:Czasami te si jkam.
00:22:46:Kto powiedzia e si jkasz?| Po prostu robisz przerwy w czasie mwienia.
00:22:57:To nazywaj jkaniem, mamo.
00:23:02:Tylko gdy jeste pod wpywem emocji| masz problem z mwieniem.
00:23:13:Jeste bardzo dobra, mamo.
00:23:15:Suchaj, pewnego dnia dla ciebie..
00:23:22:..tylko dla ciebie, zrobi co..
00:23:26:..moje zdjcie, bdzie na stronie tytuowej.
00:23:30:Wtedy ty i ojciec| bdziecie szczliwi.
00:23:35:Teraz musz wraca do pracy |by zarabia i odzyska mj szacunek.
00:23:40:Powiedziaem wam, e znajd dzierawc| na mieszkanie mojego wujka.
00:23:43:-Dostaniemy si do komisji.| -Na ten Niebiaski Apartament.
00:23:46:Mieszkanie trzeciej klasy |w budynku drugiej klasy?
00:23:48:Nikt go nie wynajmie.
00:23:49:-Znajdziemy jakiego frajera. |-Co jeli adnego nie znajdziemy?
00:23:51:Oszukamy kogo.
00:23:55:Chod, wujku Pinto. |Oto twoje ekskluzywne mieszkanie.
00:23:59:Moje mieszkanie.| Jeszcze dobrze go nie zobaczyem.
00:24:01:Wic patrz. Okno!
00:24:04:Przestronne. Wygodne. |Nie znajdziesz takiego mieszkania.
00:24:09:-Czy to nie pierwsza klasa. |-Pierwsza klasa.
00:24:11:To jest pierwsza klasa, Raju. |Tylko gupcowi by si nie spodobao.
00:24:18:Jak ci si podoba wujku?
00:24:21:Jest dobre.
00:24:22:Syszelicie? Bierze je.
00:24:36:Pinto, podoba ci si to mieszkanie?
00:24:38:Dlaczego? |Czy to nie pierwsza klasa?
00:24:40:Tylko gupcowi |nie podobaoby si to mieszkanie.
00:24:46:Jak ci si podoba?
00:24:47:-Jest dobre, ale.. |-Nawet pani si podoba.
00:24:50:Dasz naszej komisji. 10,000.
00:24:52:Ale, umwilimy si na 6000.
00:24:53:Tak, 6000 za mieszkanie i 4000 |by sta si czonkiem "Szczliwego Klubu".
00:24:57:-Kiedy tak powiedziae?| -Teraz.
00:24:58:Nie. Nie chcemy by czonkami.
00:25:01:Gupku! Jeli chcesz by tutaj szczliwy,| musisz zosta czonkiem.
00:25:08:Co si dzieje, tato?
00:25:12:-Ty? |-To ta dziewczyna!
00:25:14:Jak oni tu weszli?| Tato, to s porywacze.
00:25:17:-Porywacze? |-Nie.
00:25:18:Porwali dziewczyn w centrum handlowym.
00:25:20:-Ta dziewczyna chciaa by porwana?| -Bzdura.
00:25:23:Pinto, wypd ich szybko.
00:25:25:Daj nam nasze pienidze. Pjdziemy.
00:25:27:Nie dawaj im adnych pienidzy.
00:25:29:Nie wyjdziemy bez pienidzy.
00:25:30:On nie bdzie tego sucha.
00:25:32:My nie bdziemy |sucha nawet tego.
00:25:34:Dlaczego nie chcesz posucha?
00:25:35:Munna przyniesie baga .|Pogada sobie z tob, woaj go.
00:25:39:Munna!
00:25:40:Munna przybdzie.
00:25:44:Co si dzieje?
00:25:45:Kim jeste? |Dlaczego stoisz na stoku?
00:25:50:Jestem Munna Raja.
00:25:52:-Nie bjcie si.| -Wyszli.
00:25:55:-Co?| -Wyszli.
00:25:59:Jaki problem?
00:26:03:Dzwik.
00:26:04:Niema problemu.| Nie mogem ich zrozumie.
00:26:07:Teraz ty tu jeste, |i rozumiem ich.
00:26:11:Dzie dobry, madam. |To pani ukochany szczeniak.
00:26:16:Chciaam da ci go na urodziny.| On przynis go dopiero teraz.
00:26:20:To twj weselny prezent.
00:26:23:Dzikuj.
00:26:24:-Sandra.| -Pa, Jenny. -Pa.
00:26:28:Przepraszam, madam.
00:26:29:Przyniosem go,| ale byem nkany przez policj.
00:26:34:Dlaczego?
00:26:35:W dniu w ktrym przysza, |jacy chopcy porwali dziewczyn.
00:26:41:Czy wie pani czyj on bya?| Terror Tej Singh'a.
00:26:45:Ci chopcy uciekli z jego on.
00:26:47:Teraz, Terror Tej Sing|nas gnbi.
00:26:50:Znam ich. Wezwij Tej|Singh'a do Kocioa.
00:27:12:Ucieka! Ucieka!
00:27:16:Ucieka! Ucieka!
00:27:20:Lakhan! Spadamy!
00:27:27:Czekajcie! |Dlaczego uciekamy?
00:27:30:-Terror Tej Singh.| -Powiesz nam w biegu.
00:27:32:Tej Singh nadchodzi.| Biegnijcie szybko.
00:27:35:Ale, jak si o nas dowiedzia?
00:27:37:Jenny wezwaa go tutaj, |by si na nas zemci.
00:27:44:-Czekaj. Czekaj.| -Czemu?
00:27:47:Wrcilimy do miejsca, |z ktrego ucieklimy.
00:27:49:Dokd polelicie?
00:27:51:Uciekalimy by y, |ale teraz umrzemy.
00:27:55:Przyszed nas zabi.
00:27:56:-Czy to prawdziwa informacja?| -Tak, wezwaa nas do Kocioa.
00:28:00:-Ona te idzie.| -Kto?
00:28:10:Daruwala, Koci jest tutaj.| Wezwaa nas tutaj?
00:28:13:Zapytajmy ich.
00:28:14:-Cze. |-Cze. Przysza.
00:28:17:To pani Jenny.
00:28:18:Zna tych chopcw,| ktrzy porwali twoj Devi.
00:28:22:-Kim oni s? |-To oni.
00:28:25:-Oni.. |-Nie, to s dobrzy chopcy z "Szczliwego Klubu".
00:28:28:Pomagaj innym.
00:28:30:Znalazam tych chopcw| z ich pomoc.
00:28:33:Daruwala, powiedziae,| e dziewczyna wie gdzie s.
00:28:36:-Tak.| -Kiedy tak powiedziaam?
00:28:38:Powiedziaa tak.
00:28:43:Jenny. Jenny.
00:28:55:Prezesie.
00:28:57:Co ty tu robisz? |Terror Tej Singh wanie poszed.
00:29:00:Wiemy. |Jenny go wezwaa.
00:29:02:Ale, spotkalimy Jenny |i powiedzielimy jej prawd.
00:29:05:To Devi.
00:29:06:Prem porwa j, by j ocali| przed Terror Tej Singh'em.
00:29:10:Ten rzeznik, |przetrzymywa j sia i bi.
00:29:14:Ale kochamy si nawzajem, |dziki Prem'owi jestemy maestwem.
00:29:19:Teraz jeli chcesz,| mog j zabra z powrotem do tego rzenika.
00:29:24:Ale, prosz nie pozwl, |by Prem zosta aresztowany.
00:29:27:-Dzikuj, przyjacielu. |-Daj spokj.
00:29:29:Nawet nasi krewni |nie zrobiliby dla mnie tego co ty.
00:29:32:Jedziemy do Goa. |Zamieszkamy tam.
00:29:34:Dbaj o Devi.
00:29:47:Przepraszam, wujku Pinto.
00:29:48:Po co tutaj przylaze? |-By podzikowa Jenny, za pomoc.
00:29:52:Jenny popenia bd. |Wybacz nam.
00:30:05:To twoja wina, Jenny.
00:30:07:To znaczy?
00:30:09:Dzisiaj ten obuz, |przyszed do naszych drzwi z kwiatami.
00:30:12:Suchaj, jutro wejdzie| do naszego domu po rynnie.
00:30:19:Czemu moja wina? |Nie wiem.
00:30:21:Nie zawoaam go.
00:30:23:Miaa szans, by zosta aresztowany.
00:30:26:Zachowuje si, jakby by prezydentem.
00:30:29:Durny "Szczliwy Klub"!
00:30:32:Ale, tato on pomg tej dziewczynie.
00:30:36:To dobry facet.
00:30:39:Syszae, Pinto?
00:30:40:Ten obuz i oszust, |ktry nas obraa..
00:30:43:..sta si dla niej| dzisiaj kochany.
00:30:46:A my jestemy obcy.| Argumentuje go przed nami.
00:30:51:Moe by przestaa, |gdyby bya naszym dzieckiem.
00:30:55:Cholerna sierota!
00:31:04:Mamo, dlaczego zawsze to powtarzasz?
00:31:08:Jestecie moimi rodzicami. |Monty i Daisy, s moim rodzestwem.
00:31:12:Zamiast wychowywa j| powiniene wychowywa psa.
00:31:16:Przynajmniej, byby lojalny.
00:31:24:Tato.
00:31:56:Naprawd nas wystraszya| przed Tej Singh'em.
00:31:58:Wiesz, e o mao |nie dostalimy zawau.
00:32:01:To bya nieza zemsta.
00:32:06:Ej, "Szczliwy Klub".
00:32:13:Przynajmniej zostaniemy przyjacimi.
00:32:15:Kiedy?
00:32:17:Czemu? |Nie?
00:32:20:Zostaniemy przyjacimi.
00:32:21:Ale, boj si, e moesz |zrobi mi jaki kawa.
00:32:26:Tak, moemy.
00:32:29:Prawd mwic, jeli znamy twj problem..
00:32:31:..moglibymy co z tym zrobi.
00:32:34:-Mj problem?| -e jeste sierot.
00:32:38:Kto ci to powiedzia?
00:32:40:Kiedy przyszedem z kwiatami, |syszaem pani Pinto..
00:32:43:Ona jest moj matk.
00:32:48:Jestemy rodzin.
00:32:53:Nawet nie pamitam twarzy..
00:33:01:..tych, ktrzy mnie urodzili.
00:33:08:Przepraszam.
00:33:12:Jkam si... ale to prawda.
00:33:20:Czy wizy krwi s wszystkim?
00:33:27:Jeli ja te..
00:33:33:..nie bd uwaaa ich za rodzin..
00:33:38:..w takim razie, jak mog y?
00:33:43:Powiedz mi, Prem.
00:33:46:Przepraszam, Jenny.| Nie to miaem..
00:33:53:-artujesz sobie ze mnie? |-Nie.
00:33:58:Nie. Ja..
00:34:03:Nienawidz ci.
00:36:18:Ta gruba pani Pinto |przysza do zajazdu..
00:36:21:..ze swoim karowatym mem.
00:36:24:Obrazia mnie publicznie| przez ciebie.
00:36:27:Poszede do niej z kwiatami?
00:36:29:Nie, tato. Zwariowae? |Brabym dla niej kwiaty?
00:36:33:Poszedem z kwiatami |do jej crki Jenny.
00:36:35:Wstydz si! Wspinae si po rynnie| do jej crki z kwiatami.
00:36:39:Nie, tato. Wziem kwiaty dla Jenny| by jej podzikowa.
00:36:44:Miae kwiaty!
00:36:45:Skoro podzikowae, |to dlaczego ludzie mnie maltretuj?
00:36:49:Wstydz si nawet gdy z tob id.| Daj mi to.
00:36:52:Czuj, e powinienem ci waln.
00:36:57:To mnie walnij. |Dokd idziesz?
00:37:02:Jenny walna mnie w szczk. |Ty moesz gdzie indziej.
00:37:07:Chce mnie waln.
00:37:10:Co?
00:37:13:Spadaj.
00:37:20:Co teraz zrobiem?
00:37:23:-Ty te?| -Co?
00:37:26:Jkasz si, jak ja.
00:37:29:Tak, tylko gdy |jestem zdenerwowany..
00:37:35:Przepraszam. |Nie wiedziaam.
00:37:40:Mylaam..
00:37:42:Dobra. |Teraz ty mnie walnij.
00:37:46:Nie, nie mog tego zrobi.
00:37:47:Prosz walnij mnie .|Poczuj si lepiej.
00:37:51:Ale, jak mog, Jenny? Nie.
00:37:53:Jeli mnie nie posuchasz, |znowu si zezoszcz.
00:38:01:Jenny, powiedz mi co jeszcze. Zrobi to.
00:38:03:-Obiecujesz? |-Tak.
00:38:05:Ale, nie mw nic trudnego.
00:38:09:Zatem, poczstuj mnie pikantn pakor | i sosem mitowym.
00:38:14:Ok. Ok.
00:38:32:Chod, Jenny.| Witamy w "Szczliwym Klubie".
00:38:35:Nie auj przeszoci, nie przejmuj si przyszoci.| Bdz szczliwa dzisiaj.
00:38:39:To jest zasada "Szczliwego Klubu".| Prawda, przyjaciele?
00:38:41:Tak.
00:38:43:-Zazdroszcz ci.| -Dzikuj.
00:38:45:Co to znaczy?
00:38:50:To znaczy.. Nie.
00:38:55:ycz sobie, ebym bya taka jak wy.
00:38:58:Moesz sta si taka jak my. |Teraz jeste czonkiem "Szczliwego Klubu".
00:39:01:I to za darmo.
00:39:03:Wszyscy jestemy, z jednego koloru.| Szczliwego koloru.
00:39:05:Ten klub, zawsze bdzie |utrzymywa twoje szczcie.
00:39:07:Racja.
00:39:09:Dziki. To wietne miejsce.
00:39:13:Co to jest?
00:39:16:Dziwne.
00:39:18:Nie, to ja.| Popatrz na moj twarz.
00:39:21:Tak, ale to ciao Salman'a Khan.
00:39:25:Nie, moje. Zrobiem je tutaj.
00:39:28:Prem, jestem fank Salman'a.|Widziaam wiele jego zdj.
00:39:31:Moliwe e to te.
00:39:33:To jest moje.| Mog zrozumie twj problem.
00:39:36:Prawd mwic,| nasze ciaa s takie same.
00:39:40:Trenuj z nim.
00:39:46:Jenny, miaem dwukrotnie gryp| dwa miesice temu.
00:39:49:taczk i malari.| Wic to ciao troch si skurczyo.
00:39:52:Bd wyglda jak Sallu| za 2-3 miesice.
00:39:55:Sallu. Na prawd znasz Salman'a?
00:39:59:Czy ja go znam?
00:40:00:Salman'em Khan, bdzie dla ciebie.| Ale, dla mnie jest przyjacielem.
00:40:04:Nie mog w to uwierzy.
00:40:05:Patrz, ona mi nie wierzy.
00:40:07:Szybko ci przejrzaa.
00:40:08:-Nam to zajo lata. |-Zamknij si!
00:40:10:Oni wszyscy artuj.
00:40:12:Prem, przedstaw mnie Salman'owi.
00:40:14:Zabior ci do jego domu.
00:40:16:Powiem, moja przyjacika Jenny jest tutaj.| Podaj jej pilaw.
00:40:20:To bdzie, najlepszy |dzie w moim yciu.
00:40:22:Na prawd?| Dzwo do Sallu, pogadam z nim.
00:40:25:Zostaw. Bdzie zajty.
00:40:33:Ile tu ksiek.
00:40:36:Tu nie wolno krzycze.
00:40:39:Tyle ksiek? |Kto w ogle je czyta?
00:40:42:Napisano je, by czyta.
00:40:46:Co on zrobi, przez czytanie tego?
00:40:53:Po co tu przyszede?
00:40:54:Przechodziem obok. |Wic, pomylaem e ci odwiedz.
00:40:59:Jenny, jak ty tu pracujesz?
00:41:02:Nie dusisz si tu?
00:41:04:W rzeczywistoci, podoba mi si tu. |Czuj si bezpiecznie.
00:41:08:Wszystkie moje ksiki |s tutaj moimi przyjacimi.
00:41:10:Przyjacimi?
00:41:12:Tak. Ksiki to najlepsi |przyjaciele czowieka.
00:41:15:S zawsze z nami.
00:41:17:Niczego nie wymagaj, ani si nie skar. |Po prostu nas wspieraj.
00:41:22:Tak jak ja.
00:41:23:Powanie? |Te bdziesz mnie wspiera?
00:41:26:Zawsze, Jenny. |adnych skarg, adnych wymaga.
00:41:36:-Jeste szalony.| -Dzikuj.
00:41:38:-Zabawny jeste.| -Dzikuj, Jenny.
00:41:44:-Co si stao? |-Przyjecha, Salman Khan .
00:41:46:Salman!
00:41:52:Boe, skd on si tu wzi?
00:41:55:Prem, twj przyjaciel Salman jest tutaj.| Prem.
00:42:02:-Chod, Prem.| -Tak, Jenny.
00:42:04:Prosz, przedstaw mnie. Prosz.
00:42:06:-Tak. Czemu nie? Pewnie.| -Wic chod.
00:42:09:Jenny, nie moemy z nim si spotka w tym tumie.| Pjdziemy do jego domu.
00:42:12:Bg wiedzia kiedy da nam szans. |Jest tutaj, wic go woaj.
00:42:16:-Na prawd?| -Tak.
00:42:20:Sallu. Sallu!
00:42:23:Sallu!
00:42:28:Kto nazwa mnie Sallu?
00:42:30:Idzie. Idzie.
00:42:37:Idzie.
00:42:54:Kto nazwa mnie Sallu?
00:42:56:Twj przyjaciel.
00:42:57:Przyjaciel?|  Przyjrzyjmy si mojemu przyjacielowi.
00:43:07:Widz t twarz, po raz pierwszy.
00:43:10:Sallu, raz nie przyszedem do domu,| wic jeste zy.
00:43:13:Hej, kiedy przyszede do domu?
00:43:16:Nie zo si, Sallu.| Przyjd zje pilaw.
00:43:19:Zapomnij dom, nawet jeli| zobacz ciebie na drodze..
00:43:23:..zmieni projekt twojej twarzy.
00:43:27:Widzisz nasz przyja?
00:43:29:-Jenny, id i przynie ksik na autografy.| -Ok.
00:43:31:Minutk.
00:43:33:Bracie Salman, przepraszam.| Prawd mwic, bardzo lubi Jenny.
00:43:38:A Jenny, lubi ciebie. |Jest twoj fank.
00:43:41:Skamaem, e jeste moim przyjacielem| by jej zaimponowa.
00:43:45:Co jeszcze jej powiedziae?
00:43:46:e jestem, instruktorem kulturystyki.
00:43:50:Prem.
00:43:51:Twoje uda s lune, Sallu.|Nie robisz tak, jak ci uczyem?
00:43:56:Bd to te robi.| Przedstaw mnie swojej koleance.
00:44:00:Tak. Jenny, Salman Khan.
00:44:03:Jeste taki przeraony, |e przedstawiasz..
00:44:05:..moj dziewczyn jako twoj.
00:44:06:Widzisz?| Jest szalony i zabawny tak jak ja.
00:44:10:Jenny!
00:44:12:Jennifer, to mj najlepszy przyjaciel.
00:44:16:Tacy przyjaciele to rzadko. |Nie stra go.
00:44:20:Trzymaj.
00:44:22:Suchaj, id z Jenny do domu |zje pilaw. Na razie.
00:44:30:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:44:34:Mj Boe! O mj Boe!
00:44:37:"Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci".
00:44:40:"Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci".
00:44:42:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:44:53:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:44:59:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:45:04:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:45:08:Mwie co?
00:45:09:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:45:14:Dzikuj, synu.
00:45:17:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:45:20:Wczenie wstae. |Nasz syn ci usyszy.
00:45:21:Nasz syn to powiedzia.
00:45:23:Powiedzia mi, e jestem fantastyczny.
00:45:26:-Co? |-Tak. Moesz go zapyta.
00:45:30:Jeste fantastyczny. |Uwielbiam ci.
00:45:34:Zoliwiec!
00:45:39:Powiedz Jenny co czujesz, |tak szybko jak to tylko moliwe.
00:45:43:Nie, to bdzie niebezpieczne. |Co jeli odmwi?
00:45:48:Bd mia zamane serce.
00:45:51:-Moe powiedzie to samo.| -Tak.
00:45:54:To bardziej niebezpieczne.| Co jeli z radoci, stanie mi serce?
00:46:26:Wchodzisz do moich snw i kradniesz mi sen, moda damo. 
00:46:37:Wchodzisz do moich snw i kradniesz mi sen, moda damo..
00:46:44:Oczarowaa mnie i skrada mi serce. 
00:46:51:Zobacz gdzie szuka..
00:46:59:We moj  mio, decyzja naley do ciebie. 
00:47:06:We moj  mio, decyzja naley do ciebie. 
00:47:31:Dugo czekaem na t mio..
00:47:45:Jeeli uyj magii, aby pokaza tobie mio ?
00:47:53:We moj  mio, decyzja naley do ciebie. 
00:48:00:We moj  mio, decyzja naley do ciebie. 
00:48:29:Jak  powinienem mwi ,czy dotyka ciebie? 
00:48:37:Ju czas wymieni nasze serca. 
00:48:44:Mam  problem, jak wyrazi swoje uczucia.
00:48:51:We moj  mio, decyzja naley do ciebie. 
00:48:59:We moj  mio, decyzja naley do ciebie. 
00:49:08:Nie pasujesz do Jenny.
00:49:11:Ona ukoczya studia |a ty oblae na trzecim roku.
00:49:14:Ona ma klas..
00:49:15:..a ty nie.
00:49:16:Przyjaciele, co wy mwicie?
00:49:18:Jeste wegetarianinem a ona, nie.
00:49:21:-Co? |-Kurczak, baranina, ona je wszystko.
00:49:26:Oh!
00:49:27:Je nawet konie.
00:49:29:Nawet tego nie syszae, |ale sprawia jej to przyjemno.
00:49:33:Powiedz mi, |jak wy dwoje si zjednoczycie?
00:49:36:Powiedz nam.
00:49:38:Moesz to zrobi.
00:49:39:Popiesz si!
00:49:41:Tak, to lubi najbardziej.
00:49:44:Wow! wietny Kebab!
00:49:46:Jest bardzo smaczny. Sprbuj.
00:49:48:Jest spalony. |Powiedz mu eby zrobi wicej.
00:49:50:Rozpuci si jeli zrobi wicej. Jedz.
00:49:59:TYDZIE PӏNIEJ
00:50:04:Jest smaczny. Bardzo smaczny.
00:50:06:Mwiem ci, stary.
00:50:09:Dlatego moja Jenny, tak je lubi.
00:50:11:O Boe!
00:50:14:Sharda, nie pozwl by jego rce |podpalay mj stos pogrzebowy.
00:50:21:To jest kurza noga.
00:50:22:Nie mw tak.| Robi je nawet w twoim hotelu.
00:50:26:Biznes i religia to nie to samo.
00:50:28:Ten gupek jest bezrobotny! |Teraz jest take profanatorem.
00:50:32:O Boe!
00:51:01:Dobry wieczr, Jezusie.
00:51:04:Jestem Prem Shankar Sharma.| Przyszedem ty pierwszy raz.
00:51:09:Jeste Bogiem Jenny. Moim Bogiem..
00:51:13:..jest Pan Shiva, w wityni na rogu.
00:51:17:Znasz Bholenath? |Zapytaj go. Chodz tam codziennie.
00:51:23:Jesusie, dla Jenny| jadem baranin.
00:51:30:Zbeszczeciem moj religi.
00:51:34:Bholenath jest zy. |Nie mog tam i.
00:51:39:Wiesz, Bholenath|ma troj oczu.
00:51:42:Jeli otworzy swoje trzecie oko, |bd skoczony.
00:51:53:Jesusie, lubi Jenny. |Kocham Jenny.
00:51:59:Jeli mi pomoesz, mog si z ni oeni.
00:52:03:Prosz, pom.
00:52:06:Jenny jest pikna i z klas.
00:52:10:Ja nie mam klasy. Biedaczysko.
00:52:16:Jeli mi nie pomoesz, to kto pomoe?| Prosz, pom.
00:52:22:Umie mnie, w sercu Jenny.
00:52:29:Umie, na stae. |Dzikuj ci z gbi serca.
00:52:33:Jenny ukochana, nie mog y bez ciebie.
00:52:38:Kocham cie. To te przestarzae.
00:52:42:Jenny, bardzo ci lubi. Dobrze.
00:52:45:Jenny, bardzo ci lubi.| Wyjdziesz za mnie?
00:52:49:Jenny, bardzo ci lubi.
00:52:51:Zawsze bd ci pociesza.
00:52:54:Jenny, bardzo ci lubi. |Zawsze bd ci pociesza.
00:53:00:-Praktyczniej powiedzie, "Kocham Ci".| -Tak.
00:53:04:Nawet tutaj, duo bardziej praktyczne.
00:53:07:Czekaem tak dugo,| i zostaem kelnerem.
00:53:12:Ten gupek wybi mnie z rytmu. |Wic, co ja mwiem?
00:53:15:Jenny, bardzo ci lubi.
00:53:18:Bd ci uszczliwia.| Czy zostaniesz, moim yciowym partnerem.
00:53:22:Pierwsza klasa.
00:53:23:Wszystkiego najlepszego, Prem.
00:53:24:Wszystkiego najlepszego.
00:53:26:To twoje urodziny.
00:53:28:Tak. Dzikuj.
00:53:29:Gdzie s twoi przyjaciele?
00:53:31:-Oni...|-Szczliwy Klub. -Przyjd.
00:53:32:Usidmy i porozmawiajmy.
00:53:35:Dziki.
00:53:38:Mwie, e chciae |mi co powiedzie.
00:53:40:Tak, prawd mwic Jenny..
00:53:44:Ja.. Ja..
00:53:47:Wod zwyk czy mineraln?
00:53:48:Bardzo lubi mineraln wod.
00:53:50:Przynios.
00:53:52:Gupek!
00:53:54:Jestem bardzo godna.| Zjedzmy i pogadajmy.
00:53:57:Ok.
00:54:12:Zacza od saatki. |Ja zaatakowaem kurczaka i baranin.
00:54:19:Jem kurczaka, baranin |i wszystko co nie wegetariaskie.
00:54:27:Moi przyjaciele zawsze| powtarzali, e powinienem..
00:54:29:..urodzi si w chrzecijaskiej| a nie hinduskiej rodzinie.
00:54:32:Na prawd?
00:54:33:Moi przyjaciele mwili,| e powinnam urodzi si..
00:54:35:..w hinduskiej |a nie w chrzecijaskiej rodzinie.
00:54:37:Czemu?
00:54:38:Jestem czyst wegetariank.
00:54:40:Od dziecistwa.
00:54:42:Tak naprawd, nawet nie lubi zapachu| nie wegetariaskiego jedzenia.
00:54:44:Nie cierpi.
00:54:46:Miae co powiedzie.
00:54:49:Zabij was.
00:54:50:Powiedzielimy, e masz je nie wegetariaskie jedzenie, |a nie by kogo zabija.
00:54:54:Popenilimy pomyk.
00:54:56:Powiedziae, kocham ci albo nie?
00:54:58:Jak bym mg? |Powiedzielicie e mam je baranin.
00:55:01:Sorki, stary.
00:55:03:Twj urodzinowy plan si nie uda.| Nie moge porozmawia o maestwie.
00:55:05:Ona o tym mwia.
00:55:07:Mwia o maestwie. Gratki.
00:55:09:Co mwia?
00:55:11:Powiedz nam.
00:55:13:Jutro moja przyjacika| Sandra wychodzi za m.
00:55:15:Bdzie impreza.
00:55:18:Bdziesz moim partnerem do taca?
00:55:20:Twoim partnerem? |Tacz bardzo dobrze. Chod, Jenny.
00:55:25:To jutro.
00:55:25:Uczynia ci partnerem do taca. Ty uczy j yciow partnerk.| -Tak.
00:55:35:Cze, Jenny.
00:55:41:-Super! |-Nawet ty jeste super!
00:55:44:Zataczmy.
00:55:45:Jest problem, Prem.
00:55:47:Jaki problem?
00:55:49:Ojciec przyjedzie.
00:55:50:To bobrze. |Bdzie taczy z ciotk Pinky.
00:55:53:Nie. Syn jego przyjaciela, |Tony przyjecha z Goa.
00:55:56:Wic?
00:55:58:Ojciec chce, bym wzia Tony'ego.
00:56:00:Wemiemy go. |Dzieci s nie dozwolone?
00:56:02:Tony, nie jest dzieckiem.
00:56:04:Cze, Jenny.
00:56:06:Wygldasz wietnie, kochanie. |Piknie.
00:56:10:Tony, to mj przyjaciel Prem.
00:56:12:Przepraszam. Cze, Prem.
00:56:16:Jestemy spnieni.
00:56:18:To dla piknej dziewczyny.
00:56:20:Pa, sodziutki.
00:56:23:Idziemy.
00:56:24:-Przepraszam. Pa.
00:56:32:Kto to by?
00:56:33:Zostawcie mnie. |Mam kiepski humor.
00:56:35:Tak to jest. |Jeli kto inny, bierze twoj dziewczyn.
00:56:38:W porzdku. |Ale, nazwa mnie "sodziutki".
00:56:41:Przed moj Jenny.
00:56:43:Obrazi prezesa.
00:56:46:Jenny, dotykaem wiele| dziewczyn w moim yciu.
00:56:51:Ale, tylko ty| dotkna mojego serca.
00:56:54:I nawet wiem, e jestem pierwszym| chopakiem ktry dotkn ciebie.
00:57:01:Twoja matka powiedziaa,| e nie masz chopaka, nie masz mioci.
00:57:08:Wiesz, Jenny. Oeni si z dziewczyn,| ktrej nikt nie dotkn.
00:57:18:Cze, wujku.
00:57:20:Wujku?
00:57:22:Nie jestem twoim wujkiem.
00:57:24:Jak to? nazwae mnie "sodziutki",| jeste moim wujkiem.
00:57:28:Jenny, mamy szacunek do starszyzny.
00:57:32:Pobogosaw mnie, wujku. |Dopki nie przeprosisz..
00:57:35:Przepraszam. Przepraszam.
00:57:37:Sodki wujek. Dobrze. Bardzo dobrze.
00:57:41:Teraz zostaw nas w spokoju.
00:57:42:Dziwny z niego facet.
00:57:44:Powiedziaem.. dotyka..
00:57:55:Jezu! Kim jest ten chopak.
00:57:57:Przepraszam kochanie.| Zaraz wracam.
00:58:00:Cze!
00:58:06:Dziki Bogu, wrcie. |Tony jest taki uciliwy.
00:58:10:Nie martw si, Jenny. |Nie zostawi ci z problemem.
00:58:13:Ale, co jeli wrci?
00:58:15:Niema problemu. |Ponownie odel go daleko.
00:58:17:Jeli sobie yczysz,| wszystko jest proste.
00:58:20:-Cze, Sandra!| -Cze.
00:58:21:-Wygldasz piknie.| -Dzikuj. Dobrej zabawy.
00:58:27:Prem. To mj przyjaciel.
00:58:29:Cze, Prem. To jest mj m Peter.
00:58:32:Cze. Wic, ty jeste| partnerem Jenny do taca.
00:58:36:-Cze, Sandra. |-Cze.
00:58:37:-Bawcie si.| -Pa.
00:58:40:Prem, wci jest czas na taniec.
00:58:43:Wiem, Jenny.| Wanie si rozgrzewam.
00:58:51:Koniec imprezy, stary.
00:58:53:-Pa. |-Co za impreza! Ale masz gupich przyjaci!
00:58:58:Moemy porozmawia na osobnoci?
00:59:03:Jenny! Musisz jecha do Goa.
00:59:06:-Cze. |-Jak si macie?
00:59:10:-Tony. |-Przepraszam.
00:59:12:Ty gupku!
00:59:25:Tony!
00:59:29:Pikna pani.|Wyglda pani dzisiaj cudownie.
00:59:33:Kwiatek dla ciebie, pikna!
00:59:37:-Co si stao, kochanie? |-On mnie kopn. -To pomyka.
00:59:39:Kopne on pukownika.|-To bya pomyka.
00:59:42:-Osio. -Sir.| -Wychodzisz!
00:59:44:-Cze.| -Cze.
00:59:55:Wstawaj, achudro!
01:00:01:Dlaczego nie zrozumiesz, Jenny?
01:00:03:Ten chopak nie zasuguje| by by z nami.
01:00:15:Skd on si tu wzi?|Przepraszam, Jenny.
01:00:17:Zaraz wracam.
01:00:21:Cze.
01:00:28:Tony, dlaczego tak chodzisz?
01:00:30:Jestem bardzo zajty.
01:00:33:Jego spodnie s brudne.
01:00:36:Nie, myl, e ma problem z odkiem.
01:00:48:Hej, czowieku!
01:00:59:Wstrzsn wiatem, przyjaciele! 
01:01:07:Chod! Umie taczy i ogusza wiat! 
01:01:20:Wejd w moje ramiona, dziecinko! 
01:01:25:Rock zawadn wiatem.Poka swj czar! 
01:01:29:Rock zawadn wiatem! Taczmy wesoo, kochani!
01:01:38:Rock zawadn wiatem.Poka swj czar! 
01:01:42:Rock zawadn wiatem! Taczmy wesoo, kochani!
01:01:59:Chod jeli masz odwag.  Wszyscy taczmy .
01:02:13:O rany. To byo zabawe!|Podobao ci si?
01:02:18:Tak, Jenny. |Podoba ci sie mj taniec?
01:02:20:Niele si ruszasz. |Jeste prawie bohaterem.
01:02:25:-Co si stao? |-Nic.
01:02:27:Jenny, jestem podekscytowany |gdy jeste szczliwa.
01:02:30:Ty jeste szczliwa.| Ja jestem szczliwy.
01:02:32:Dzisiaj jestem bardzo szczliwa,| take przez Sandr.
01:02:35:Znalaza fajnego chopaka.
01:02:37:Co rozumiesz przez "fajnego chopaka"?
01:02:38:To zaczy, chopaka ktry ma dobr prac..
01:02:45:..jest uczciwy i powica| czas swojej rodzinie.
01:02:51:To wszystko? To sprawi,| e kada dziewczyna, bdzie gotowa wyj za m.
01:02:55:Tak. Kada dziewczyna bdzie gotowa.
01:03:29:Prem!
01:03:32:Id do pracy, mamo.
01:03:38:-Cze, Prem.| -Cze, Jenny.
01:03:40:-Chciaam..|-Id do pracy. I musz by na czas.
01:03:44:Ok. Pa.
01:04:31:-Halo.| -Prem, musz powiedzie ci co wanego.
01:04:34:Jenny, jestem na subie.|Pracuj uczciwie.
01:04:37:W czasie pracy nie mog rozmawia.|Przepraszam, Jenny. Pa.
01:04:56:Prem.
01:04:57:Przepraszam, Jenny. |Musz by w domu na czas.
01:05:00:To bardzo wane, by powica| czas rodzinie. Pa.
01:05:10:Moje pierwsze, ciko zarobione pienidze. |5000 rupii.
01:05:16:Dobrze si czuj |liczc je, przyjaciele.
01:05:18:Jenny te bdzie szczliwa?
01:05:20:Bdzie bardzo szczliwa.
01:05:22:Id i porozmawiaj z ni. |Nie spotkae jej od miesica.
01:05:26:Pozostawaem daleko od niej,| by j zdoby.
01:05:30:Stop.
01:05:32:-Lakhan, gdzie jest Prem?|-Czekaj. Zawoam go.
01:05:34:Prem.
01:05:37:Jenny, czekaj. Id.
01:05:39:Nie. pieszy mi si.|Daisy jest ze mn.
01:05:41:Dlaczego twj telefon| jest wyczony?
01:05:43:-Jenny, bateria..|-Trzymaj.
01:05:46:Pa.
01:05:53:-Jenny co mi daa.|-Co to jest?
01:05:57:Kamie.
01:05:58:-Rzucia kamie? |-Tu jest co napisane.
01:06:01:Daa mi list.
01:06:05:Musz powiedzie ci co |bardzo wanego o moim yciu.
01:06:10:Przyjdz do "Boat Club'u", |jutro o 11-tej.
01:06:13:Bardzo dobrze.
01:06:14:Chce porozmawia ze mn o swoim yciu. |Co to moe by?
01:06:19:To samo, czego ty |nie moge powiedzie.
01:06:21:Co ty mwisz? |Powanie?
01:06:23:Tak.
01:06:49:-Czec, Jenny. |-Cze.
01:07:00:Chciaa porozmawia o twoim yciu..
01:07:04:Tak.
01:07:11:Mw.
01:07:20:Przy okazji, Jenny..
01:07:23:..nawet nie rozmawiaem o moim yciu.
01:07:32:Mw.
01:07:34:Ty pierwsza.
01:07:39:Ty pierwszy.
01:07:44:Ok.
01:07:46:Jenny, bardzo ci lubi.
01:07:52:Bd ci zawsze uszczliwia.
01:07:57:Zostaniesz moj, yciow partnerk.
01:08:04:Jenny, powiedz.
01:08:07:Co mog powiedzie?
01:08:10:Powiedziae to, |co przyszam ci powiedzie.
01:08:33:Zakochaem  si w tobie. 
01:08:40:Uciekajc od siebie  spotkaam ciebie. 
01:08:49:Zakochaem  si w tobie. 
01:08:56:Uciekajc od siebie  spotkaam ciebie. 
01:09:29:Pragn ci dotkn...
01:09:34:Moje serce chce, by przysza do mnie.
01:09:41:Przysza  po krople rosy myjc si pod prysznicem. 
01:09:46:Pora roku wyraa gestem ,aby przysza do mnie. 
01:09:54:We mnie w ramiona.
01:10:02:Zaakceptuj moj mio...
01:10:09:Zakochaem si w tobie.
01:10:16:Uciekajc od siebie  spotkaam ciebie. 
01:10:29:Przepraszam.
01:10:32:Powiniene dzwoni dzwonkiem, wanie tak.
01:10:35:Czemu?
01:10:37:Skd niewidomy ma wiedzie,| e zblia si niewidomy?
01:10:41:Nie jestem niewidomy.
01:11:32:Prem. Co si stao?
01:11:36:-O co chodzi?| -Co si stao?
01:11:38:Jenny nie przysza do klubu.|Nawet jej dom jest zamknity.
01:11:42:Nie rozumiem.
01:11:46:To Chandar. Pogadaj z nim.
01:11:48:Tak, Chandar. Tu Kunnu.
01:11:50:Co? |Jenny jest w Goa?
01:11:53:Tak, Chandar?
01:11:58:Byem zaskoczony, e widz Jenny w Goa.| Wic, zadzwoniem do ciebie.
01:12:02:Jenny nie powinna by z tym Tonym.
01:12:04:Pzniej, dowiedziaem sie, e jutro..
01:12:06:..wychodzi za Tony'ego.
01:12:10:Chcesz pienidzy?
01:12:11:-Nie chc ich.| -Przesta.
01:12:34:Tato, zawsze ci suchaam.
01:12:37:W niczym nigdy| nie powiedziaam ci "nie".
01:12:42:Ale maestwo..
01:12:47:To moje ycie.
01:12:51:Twoje ycie, rni si |od naszego, Jenny.
01:12:55:Prosz, nie zmuszajcie mnie.
01:12:57:Dlaczego nie chcesz| polubi Tony'ego?
01:13:00:Jest przystojny i peen fantazji.
01:13:02:Jest bogaty. Briganza przygotuje| nasz teraniejszoc i przyszo.
01:13:06:Mamo..
01:13:09:Kocham kogo innego.
01:13:13:Tak.
01:13:14:Tato, kocham kogo.
01:13:18:Tato, ona ma kochanka.|Nie polubi jej.
01:13:21:Pani Pinto.
01:13:22:To nie tak.| Jenny jest czyst dziewczyn.
01:13:26:Niema chopaka.|Niema kochanka. Ona kamie.
01:13:29:Nie, to prawda.
01:13:33:Mwi prawd.
01:13:35:Wystarczy!
01:13:39:Briganza, daje ci dwa wyjcia.
01:13:42:Powiesz "tak", jutro przed ksidzem..
01:13:46:..i staniesz si prawn on Tony'ego.
01:13:50:Jeli powiesz "nie", jutro wieczorem Tony..
01:13:54:..na si uczyni ci swoj on.
01:13:57:Zrozumiaa?
01:14:14:Jenny.
01:14:17:Jenny.
01:14:32:Jenny, nie martw si. |Jestem tu.
01:14:35:Jenny, uspokj si.
01:14:37:No, Jenny.
01:14:39:Wanie mylaam o tobie.
01:14:45:I si zjawie.
01:14:47:Dlaczego miabym si nie zjawi.
01:14:50:Jak mog ci zostawi |z twoimi problemami?
01:14:54:Chc bym wysza za Tony'ego.
01:14:59:Syszaem, Jenny.
01:15:04:Powiesz "tak" na ceremoni.
01:15:08:Nie martw si.
01:15:10:Gdy z nimi wyjdziesz,| my ci porwiemy.
01:15:16:Czy to moliwe?
01:15:19:Podwjnie moliwe. |Jestemy mistrzami w porywaniu dziewczyn.
01:15:24:Wiesz.
01:15:28:Tak, Jenny. |Wyjd z Kocioa z umiechem.
01:15:33:Obiecuj, sprawimy e bd paka| i ucieka razem z tob.
01:15:38:Wtedy ty i ja..
01:15:41:-Rahul. Jego te poinformuj.| -Dobrze.
01:15:43:-Tak zrobi..|-Kim jest Rahul?
01:15:43:movie info: XVID  640x272 23.976fps 701.0 MB|/SubEdit b.4072 (http://subedit.com.pl)/
01:15:48:Przepraszam.
01:15:52:Rahul Chalan. |Razem studiowalimy.
01:15:57:Przeprowadzi si do Kanady. |Wrci w zeszym miesicu.
01:16:04:Wiele razy, prbowaam ci| o nim powiedzie.
01:16:08:Ale, bye taki zajty, |nie mogam ci spotka.
01:16:14:Nawet tamtego dnia w "Boat Club'ie"...
01:16:19:...chciaam powiedzie ci o Rahul'u.
01:16:30:To fajny facet.| Polubisz go.
01:16:39:Bardzo mnie kocha.
01:16:44:Ja te go kocham. |Chcemy si pobra.
01:16:54:Prem, nic ci nie jest?
01:17:15:-Jak daleko jest ten koci, Tony?|- Bardzo blisko, Jenny.
01:17:18:-Na prawd? |-Nawet ja nie mog si doczeka.
01:17:21:Ale, ten nowy kierowca |jedzi bardzo powoli...
01:17:23:...przed nami jedzie samochd ojca.
01:17:25:-Ktry gupek ci zatrudni?|- Paski ojciec.
01:17:28:Przepraszam.
01:17:29:-Kierowco, szybciej. |- Nie, powoli.
01:17:32:-Mam zawroty kiedy jedzie szybko.| - Ok.
01:17:34:Prosz si nie martwi, madam.
01:17:37:Jestem Chalu Chaplin,| kierowca "Szczliwego Klubu".
01:17:39:-Hej, ju ci gdzie widziaem.|- Pewnie, sir.
01:17:42:Zdjcie mojego szefa,| Charlie'ego Chaplin'a jest wszdzie.
01:17:45:-Tak, zgadza si. Nawet ja je widziaam. |- Ty te?
01:17:48:Zabior ci, do twojego przeznaczenia...
01:17:49:...drog na skrty i bdziesz szczliwa.
01:17:51:-A pan, bdzie si czu skoowany.| - Ok.
01:18:08:Lily! Lily!
01:18:12:Ty lepy gupku! |Zapamitam sobie ciebie.
01:18:15:Przepraszam.
01:18:16:-Co ty zrobi?| - Powiedziae e mam jecha szybko.
01:18:19:-Tak, kazae.| - Moje dzieci, Lily, Bily...
01:18:22:-Mae dzieci...| - Dzieci? - Kurcztka.
01:18:24:Dwa poszy tu i dwa tam.
01:18:26:-Policja.| - Nie.
01:18:31:Daj mi twoje prawo jazdy.
01:18:33:Prawo jazdy? Nie mam.
01:18:38:-Zaparkuj samochd z tej strony. | -Dzisiaj jest mj dzie lubu.
01:18:40:-Jestem ju spniony.| - Nie moesz prowadzi bez prawa jazdy.
01:18:43:Takie s zasady.
01:18:44:-Zgadza si, zasady to zasady. |- Takie zasady! Zjad na bok.
01:18:47:-Szybko. |- Bzdury! Ty jeste kierowc. Popro jego o prawo jazdy.
01:18:50:Jak mog mie licencj, sir?
01:18:53:Jestem Chalu Chaplin.
01:18:55:Uczyem si jedzi |kradzionymi samochodami.
01:18:58:Ale, nie ukradem |jeszcze prawa jazdy.
01:19:00:O Boe!| To uczciwy chopak. Przyzna si.
01:19:03:Oszczdcie go i aresztujcie jego.
01:19:05:-Nie... |- Wysiadaj! - Ocal mnie, Boe.
01:19:08:Przypomniaem sobie.| Mam prawo jazdy.
01:19:10:Trzymam je pod siedzeniem.
01:19:17:-Zgadza si. Dlaczego rzd da ci prawo jazdy? |- eby jedzi.
01:19:21:I czym jedzisz?
01:19:22:Zabawia si z pani |na tylnym siedzeniu.
01:19:24:Nie jedzisz, chocia masz prawo jazdy.
01:19:26:- Obraasz rzd.| - Nie.
01:19:28:-Aresztuj ci.| - Dzisiaj jest moje lub.
01:19:31:Ok.
01:19:32:-Masz prawo jazdy. Wic bdziesz kierowa?| - Ok.
01:19:35:Ty nie masz prawa jazdy, |wic bdziesz si zabawia z pani na tylnym siedzeniu.
01:19:39:wietnie! Tony, bierz czapk i siadaj.
01:19:42:Ok. Ruszajmy.
01:19:44:Ale, kto znajdzie moich |Lily, Chily i Bily.
01:19:47:-Tak.| - Poszy w t stron.
01:19:50:Tutaj.
01:19:53:Jenny. Jenny!
01:19:59:Halo.
01:20:00:-Tato, Jenny ucieka z kierowc.| - Co?
01:20:03:Prem, Tony moe nas ciga. Jed szybciej.
01:20:29:Spotkamy si przy mocie Karbali |za 15-cie minut.
01:20:46:Jed szybciej.
01:21:06:Jenny!
01:21:09:Prem!
01:21:12:Prem, pomocy.
01:21:14:Jenny, zap to!
01:21:35:Prem!
01:21:57:Bracie, tam s.
01:22:39:Zatrzymaj pocig. Tam s.
01:22:54:Zrzu lin!
01:23:41:Jenny, kocha innego?
01:23:44:Powiedziaa to tobie wczoraj, |ale ty nam nic nie powiedziae.
01:23:47:Dlaczego podjlimy tekie ryzyko?
01:23:49:Dla ciebie a nie dla tego Rahul'a.
01:23:52:Jenny go kocha, Raiu.
01:23:54:Jenny wykorzystaa ci i zdradzia.
01:23:57:To nie tak.
01:23:59:Jenny nigdy nie powiedziaa,| e mnie kocha.
01:24:04:Ale, wiedziaa, |e ty j kochasz.
01:24:13:Jak?| Nawet jej nie powiedziaem.
01:24:18:Nie mogem.
01:24:21:Suchaj, zasad "Szczliwego Klubu", jest jednoczy kochankw.| - wietnie!
01:24:26:Zjednalimy wielu.| Zjednamy take Jenny i Rahul'a.
01:24:30:Zamkn "taki", "Szczliwy Klub".
01:24:41:To jest, Rahul.
01:24:46:-Cze, Rahul. Jestem Prem. |- Cze, Prem.
01:24:49:-Chodzisz na siowni? |- Siowni? Tak.
01:24:52:-Chodz dwa razy dziennie. |- Dwa razy?
01:24:55:-Ile wykonujesz rund, hantlami.| - Rund?
01:24:58:-To znaczy, serii.| - Tak, serii.
01:25:00:Niewiele. |Tylko 5 serii po 20 powtrze.
01:25:04:Razem 100. To wszystko.
01:25:05:Ale twoja technika jest do niczego.
01:25:07:-Daj. Poka ci.| - Powanie?
01:25:09:Trzymaj.
01:25:11:-Co si stao? |- Nic.
01:25:15:-Robi pompki. |- Wanie tak?
01:25:16:Tak, to mj styl.
01:25:20:Przy okazji, jaki problem| ma twj ojciec z Jenny.
01:25:23:Jenny jest chrzecijank| a my jestemy wysok kast hindusw.
01:25:25:Znasz mojego ojca, |Pitambar'a Jalan.
01:25:27:Pitambar Jalan?
01:25:29:-Rywalizowa w wyborach do MLA? |- Zgadza si.
01:25:32:Jestem gotowy oeni si z Jenny.
01:25:34:Ale, on obawia si, |e jak oeni si z Jenny, straci poparcie hindusw.
01:25:43:Rahul, to wielki problem.
01:25:48:Jeli oenisz si z Jenny...
01:25:51:...twj ojciec straci wyborcw.
01:25:54:-A tamci z szacunkiem... Czy twj ojciec jest szanowany? |- Tak.
01:25:59:-Nie, wcale nie. |- Co?
01:26:00:On nie moe tolerowa, takich poraek?
01:26:02:Widziaem wielu przegranych |popeniajcych samobjstwo.
01:26:07:Nie. Nie pozwol |aby to maestwo miao miejsce.
01:26:09:-Ale Jenny...|-Moesz nazwa mnie przyjacielem. Prawdziwym przyjacielem.
01:26:13:-Myl o tobie. Czy Jenny jest drosza ni ojciec? |- Nie.
01:26:17:Bdziesz mia wiele Jenny, |ale tylko jednego ojca.
01:26:22:I tylko raz.
01:26:24:Zakochaem si tylko raz.
01:26:25:Kocham Jenny. |Oeni si z Jenny.
01:26:27:Nie obchodzi mnie to.
01:26:31:Wow! Stae si wielki.
01:26:36:Nie przejmujesz si swoim ojcem.
01:26:38:Zbudowae ciao i minie.
01:26:42:Ale, sprbuj popatrze na ojca.
01:26:45:Tak, wanie tak.
01:26:47:May brzdc, to wanie Rahul...
01:26:54:...trzyma duy palec swojego ojca,| swoimi maymi paluszkami...
01:27:06:...i uczy si chodzi.
01:27:08:Ale, to moja niania |uczya mnie chodzi, nie tata.
01:27:11:-Powanie?| - Tak.
01:27:13:Wic, spjrz na ojca.
01:27:14:Tak.
01:27:16:Wystraszony, przeraony i may,| ale gruby Rahul...
01:27:26:...trzyma rami swojego ojca i pedauje.
01:27:35:Uczy si jedzi na rowerze.
01:27:37:Ale, to Ramu uczy mnie |jedzi na rowerze, nie tata.
01:27:40:-Czy twj ojciec uczy ci czegokolwiek?| - Tak.
01:27:43:Gra w karty. W pokera.
01:27:48:W pokera!
01:27:49:Twj ojciec jest wietny.
01:27:52:Bardzo si o ciebie troszczy.
01:27:53:Nauczy ci pokera.
01:27:56:Nawet jeli staniesz si bezwartociowy...
01:28:00:...nie umrzesz z godu.
01:28:02:A ty, zostawisz takiego| wspaniaego ojca dla dziewczyny.
01:28:06:Nie, Rahul. Nie pozwol,| by to maestwo miao miejsce.
01:28:08:-Ale...| - Nawet jeli bdziesz paka.
01:28:10:-Jenny. |- Nie martw si o ni.
01:28:12:Moesz nazywa mnie przyjacielem. |Prawdziwym przyjacielem.
01:28:14:Dla ciebie, tylko dla ciebie,| wespr Jenny.
01:28:18:-Co?| - Ale, sta si wsparciem dla swojego ojca.
01:28:21:Czekaj. Nie mog zostawi Jenny.
01:28:24:Polubi tylko Jenny. |Nie chc majtku ojca.
01:28:27:Mam MBA z Londynu.
01:28:29:Znajd prac, w ktrej |bd zarabia 200.000, od tak.
01:28:32:-Jak?| - Od tak.
01:28:35:Teraz powiedz mi, czy pozwolisz |aby to maestwo miao miejsce?
01:28:39:-200.000 na miesic?| - Tak.
01:28:42:Przyjd na peron numer 2.
01:28:47:-Powiedziae mu waciwy numer?| - Tak.
01:28:50:Czemu go jeszcze nie ma?
01:28:54:Przyjdzie, Jenny.
01:28:57:Lubisz, Rahul'a?
01:29:00:Spotkae go dzisiaj pierwszy raz.
01:29:02:-Rahul? |- Cze, Jenny.
01:29:05:-Rahul. |- Tak bardzo za tob tskniam.
01:29:09:Ja te tskniam.
01:29:10:-Przepraszam, Jenny. |- W porzdku.
01:29:13:-Jest dobrze.| - Miaa problem a ja nie mogem ci pomc.
01:29:16:Teraz jestem tutaj. Zaufaj mi. |Zaopiekuj si tob.
01:29:21:Tak bardzo za tob tskniam.
01:29:23:Podzikuj, Prem'owi.
01:29:25:Pobierzemy si jutro w wityni.
01:29:27:Ceremonia bdzie,| bardzo prosta, Jenny.
01:29:29:A w podr polubn |zabior ci dookoa wiata.
01:29:31:Londyn, Nowy Jork, Milan, Pary.
01:29:33:Zamieszkamy we Frankfurcie.
01:29:35:We Frankfurcie?
01:29:36:- Przyjaciel zaoferowa mi| wspprac w jego biznesie.
01:29:38:Mam zarezerwowany |samochd dla ciebie. Ferrari.
01:29:42:Co o tym mylisz, Prem? |Ferrari? Frankfurt? Dobry plan?
01:29:45:Konkan Express |odjedzie z peronu 2-go.
01:29:48:Chod, Jenny. Idziemy. |Spnimy si.
01:29:50:-Ktry to przedzia, Prem? |- Ten.
01:29:52:-Tak. |- Bilet.
01:29:53:Dziki. Trzymaj si.
01:29:55:Idziemy, Jenny.
01:29:58:Prem, pojawisz si?
01:30:02:Przyjad, Jenny.
01:30:04:Bg wie jakie problemy |stworzy tutaj Tony.
01:30:07:Prem.
01:30:09:Twoje imi, jest tutaj |wpisane razem z Jenny.
01:30:12:Tak, to...
01:30:14:Nikt tego nie zauway, |David poda moje imi...
01:30:18:To nie robi rnicy.
01:30:20:Bg napisze twoje imi z Jenny.
01:30:58:Prem, powiniene powiedzie jej cho raz| jak bardzo j kochasz.
01:31:02:-Jestem pewien, ona...| - Zostawcie to.
01:31:06:Porozmawiajmy o czym innym.
01:31:09:Nie mogem jej tego powiedzie.
01:31:12:Wic, to nie bya mio?
01:31:16:Czy to wane by mwi, kocham?
01:31:20:Hej, co powiedzia Chandar?
01:31:22:Uczucia. Tylko uczucia.
01:31:26:Mio ze sownika?
01:31:36:Moje uczucia poszy na marne.
01:31:41:Zostawmy to.| Pogadajmy o czym innym.
01:31:47:Rahul ma nieze ciao.
01:31:49:Pochodzi z porzdnej rodziny. |Jest bogaty.
01:31:52:Mwi po angielsku.
01:31:54:Doskonale.
01:31:56:Suchajcie...
01:31:59:...oboje s wegetarianami.
01:32:11:Zostawmy to.| Pogadajmy o czym innym.
01:32:19:On j uszczliwi.
01:32:27:Ja te mogem ci uszczliwi, Jenny.
01:32:38:Bardzo ci lubi.
01:32:48:Zostaniesz moj, yciow partnerk?
01:32:58:Dlaczego nie rozumiesz...
01:33:06:...moich uczu.
01:33:16:Zostawmy to.| Pogadajmy o czym innym.
01:33:46:Jenny.
01:34:04:Dlaczego wrcia?
01:34:08:Jestem szczliwy.
01:34:10:Jestem twoim przyjacielem.
01:34:12:Bez narzekania. Bez wymaga.
01:34:16:Prem. Jeste taki...
01:34:21:Jeste pijany?(Drunk)
01:34:23:Pijany?
01:34:25:Jenny, po angielsku mwimy, pi. Pi. (Drink)
01:34:33:Dlaczego jeste taka za? |Te pia?
01:34:39:Prem! Prem!
01:34:42:Jenny.
01:34:43:Ty na prawd tutaj jeste?
01:34:46:Dlaczego i jak si tu znalaza?
01:34:48:Po prostu, wrciam.
01:34:50:A ty...
01:34:52:Jeste pijany.
01:34:53:Nie, Jenny.
01:34:55:Prawd mwic, witowaem twoje maestwo,| przyjaciele mi podawali.
01:35:02:Ale, jak si tutaj znalaza?
01:35:04:Gdzie jest, Rahul?
01:35:08:Nie wiem.
01:35:10:Wysiad na stacji kupi ksiki...
01:35:14:...i wtedy, nie wiem.
01:35:17:Nie wrci.
01:35:22:Dokd miaam pj?
01:35:25:Dobrze zrobia przychodzc tutaj.
01:35:28:Ale Rahul...
01:35:35:Jenny, mog co powiedzie |jeli nie masz nic przeciwko?
01:35:39:Te bogate i zepsute bachory,| s wanie takie?
01:35:43:Dla nich mio jest gr.
01:35:46:Czas przemija.
01:35:52:Nie, ja tylko artowaem.
01:35:54:Przepraszam.
01:35:55:Znajd jako, Rahul'a.
01:36:00:Nie martw si, Jenny.
01:36:06:Nie zrozumiesz.
01:36:09:Zrozumiem. Powiedz mi.
01:36:14:Nie zrozumiesz nawet jeli ci powiem.
01:36:17:Dlaczego nie?
01:36:18:Jestem bardzo bystry.| Dlaczego mam nie zrozumie?
01:36:21:Poniewa nigdy nikogo nie kochae.
01:36:47:Spadajca gwiazda!
01:36:55:"Nie moglimy si zjednoczy, nawet po spotkaniu.| Bg wie, dlaczego".
01:37:03:"Jestemy mile daleko od siebie. |Bg wie, dlaczego".
01:37:11:"To jest dziwa sytuacja. |Bg wie, dlaczego".
01:37:19:"Moje marzenia s tkane dookoa ciebie. |Bg wie, dlaczego".
01:37:31:"Jak mam ci powiedzie, dlaczego ci kocham"?
01:37:35:"Nie mog, nawet jeli sprbuj".
01:37:39:"Moje oczy wyraaj, uczucia mego serca".
01:37:45:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:37:53:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:38:03:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:38:13:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:38:17:"Powiedziaem ci wiele, w moich mylach".
01:38:25:"Ale, nie mog powiedzie tego, stojc przed tob".
01:38:33:"Nie jeste dla mnie obca..."
01:38:41:"...ale nie moesz by moja".
01:38:47:"auj, nawet serce to opakuje".
01:38:55:"Ale, cigle ten wariat, tka swoje marzenia".
01:39:01:"Uwaam, e moemy si spotka, |Bg wie, dlaczego".
01:39:09:"Jestemy mile daleko od siebie. |Bg wie, dlaczego".
01:39:17:"To jest dziwa sytuacja. |Bg wie, dlaczego".
01:39:25:"Moje marzenia s tkane dookoa ciebie. |Bg wie, dlaczego".
01:39:37:"Jak mam ci powiedzie, dlaczego ci kocham |Nie mog, nawet jeli sprbuj".
01:39:44:"Moje oczy wyraaj, uczucia mego serca".
01:39:51:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:39:55:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:39:59:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:40:03:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:40:07:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:40:11:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:40:15:"Nie zdajesz sobie z tego sprawy".
01:40:24:Twj syn nie wrci od wczoraj.
01:40:27:Obibok!
01:40:28:-Nawet nie zadzwoni. |- Przyjdzie.
01:40:30:Kiedy?
01:40:32:Pan Mishra, jest gotowy wyda| jego Shakuntal...
01:40:35:...za m za niego, |jak tylko go ubagam.
01:40:39:Mylaem, e mieszkanie| bez niego jest bezwartociowe.
01:40:41:Pniej zamieszka tam.
01:40:43:Oni przyjad |zobaczy si z Prem'em.
01:40:46:Kogo im pokaemy?
01:40:48:Boe!
01:40:55:Dzie dobry, mamo.
01:40:56:Co ty tutaj robisz? |Wchod.
01:40:58:Mamo, jest ze mn kto jeszcze.
01:41:00:Kto?
01:41:04:-Kim ona jest? |- Je...
01:41:05:Jennifer.
01:41:07:-Czy ona ucieka z domu?| - Nie mamo. Ona nie jest taka.
01:41:10:Pomogem jej uciec.
01:41:11:Ucieke z ni i j polubisz.
01:41:13:Nie mamo.| Nie dla mnie, ale dla kogo innego.
01:41:15:-Co to za nowy interes? |- To nie interes, to pomoc.
01:41:19:Ale, dlaczego, przyprowadzie j tutaj?
01:41:21:Ten, dla kogo j przyprowadziem, uciek.
01:41:23:I przysza do mnie.
01:41:24:Wic, przyszlimy do ciebie.
01:41:25:Ukryj j na 2 dni, mamo.
01:41:27:-Znajd tego chopaka.| - Boe!
01:41:29:Oni przyjd zobaczy chopaka| i przyprowadz dziewczyn.
01:41:32:Co ty tam szepczesz?
01:41:34:-Zgodzia si. Dzikuj, mamo.| - Dzikuj.
01:41:36:Jenny, wskakuj.
01:41:37:-Tdy? |- Tak.
01:41:38:Mj ojciec jest na zewntrz,| ale moja mama ci zapie.
01:41:40:Cignij j, mamo. Cignij.
01:41:43:-Uyj wicej siy. |- Boe!
01:41:46:-Zjedz to i przygotuj si szybko.| - Czemu, mamo?
01:41:48:Pan Mishra przyjdzie |ze swoj crk by ci zobaczy.
01:41:50:Mamo, co to za nowe problemy?
01:41:52:Wszystko dobrze.| Ale, dokd te problemy prowadz?
01:41:55:-Jenny si kpie. |- O Boe!
01:41:57:Twj ojciec, te idzie do azienki.
01:41:58:Zatrzymaj go.
01:42:02:-Dokd idziesz? |- Do azienki.
01:42:04:-Po co ten popiech? |Zaczekaj.
01:42:09:Co ci si stao, Sharda?
01:42:11:Pan Mishra przyjdzie tutaj a wiesz, |e ja si nigdy nie spniam.
01:42:14:Bd dzisiaj spniony.
01:42:16:Spjrz mi w oczy.
01:42:18:Sharda.
01:42:21:Jenny.
01:42:22:Miny lata, od kiedy syszaam |twj piew. Prosz, zapiewaj.
01:42:26:O co chodzi, Sharda?
01:42:28:Prosz, zapiewaj.
01:42:30:-Ktr piosenk? |- T...
01:42:37:Panienko jeste pikna i pena...
01:42:45:Mamo, co za facet to piewa?
01:42:47:Wycz radio.
01:42:50:-Prem. Kiedy on przyszed?| - Teraz.
01:42:53:Id si kpa.| Nie tra czasu.
01:43:00:Popiesz si, Jenny.
01:43:01:Nie popdzaj mnie.
01:43:04:Sharda.
01:43:05:O Boe! |W popiechu zostawiam, top w azience.
01:43:11:Niech to!
01:43:14:-Co to jest? |- To...
01:43:16:To naley do dziewczyny.
01:43:18:Ty to, te ubierasz?
01:43:20:To nie moje.
01:43:21:Gdzie to znalaze?
01:43:23:-Nie przyniosem tego.| - Ja te nie.
01:43:28:Znalazem to w azience. |Do kogo to naley?
01:43:31:-Wyglda e do dziewczyny. |- Mamo.
01:43:32:-To... |- Mamo, widziaa mj top?
01:43:34:Bg wie gdzie on jest.
01:43:36:Tu jest. Daj mi.
01:43:44:-Ubrae to.| - Tak, to najnowsza moda. Podoba ci si?
01:43:47:Wezm te dla ciebie. Dwa.
01:43:48:Mamo, id na rozmow kwalifikacyjn.
01:43:50:Pobogosaw mnie.
01:43:52:-Wyjdziesz w tym? |- Tak.
01:43:54:-Jak inaczej, przynios, dwa dla ciebie?| - Zamknij si!
01:43:57:-Pa, mamo. |- Nie.
01:43:58:Jeli pjdziesz tak, bd zniesawiony.
01:44:00:-Pan Sharma. |- Ju po mnie.
01:44:02:-Witam. |- Witam, panie Mishra.
01:44:04:Cze.
01:44:06:-W co on jest ubrany?|- Panu te si podoba.
01:44:09:-Id, po dwa dla ojca. Panu te przynios dwa. |- Co?
01:44:12:Co za odjazdowy top? |Mnie te przynie jeden, prosz.
01:44:15:Pewnie.
01:44:16:Zamknij si!
01:44:17:Ubierz swojego ojca w taki top.
01:44:18:Nie mam nic przeciwko.
01:44:20:-Shankar.| - Tak.
01:44:21:Zabierzcie go do dobrego lekarza. Ok?
01:44:24:Idziemy. Przyszlimy zobaczy chopaka.
01:44:26:Papa.
01:44:36:miej si ile chcesz.
01:44:43:Przepraszam.
01:44:45:Wpakowaam ci w kopoty.
01:44:47:Tak. To prawda.
01:44:51:Ale, za ten umiech,| mog bra kade kopoty. Bez obawy.
01:44:56:Jestem Prem.
01:44:58:Prem Chopra.
01:45:06:Jak duy dom, ma Rahul!
01:45:08:To rezydencja.
01:45:13:Ta chrzecijanka, chce by synow...
01:45:16:...Pitambar'a Jalan?
01:45:17:Nigdy!
01:45:20:Dziki Bogu, Bhairav Singh|widzia go na stacji...
01:45:24:...i przyprowadzi go tutaj si.
01:45:27:Inaczej, bybym zniesawiony.
01:45:31:Sir, to byo dobre.
01:45:33:To musiao si sta.
01:45:35:Poniewa w pana horoskopie,| gwiazdy powrc do domu.
01:45:38:Tak.
01:45:40:To przyniesie mi zysk.
01:45:41:Ale, ten gupiec |wemie wszystko z tego domu.
01:45:44:Ten problem musia si pojawi| akurat podczas wyborw.
01:45:47:Dosy!
01:45:49:Teraz, on wrci do Kanady.
01:45:50:To nie sprawiedliwe, tato.
01:45:52:-Bhairav Singh.| - Sir?
01:45:53:Zapomnij, e to mj syn.
01:45:56:Jestem Raiput, sir. Obiecuj.
01:45:59:Po jutrze,| po uroczystoci w klubie...
01:46:01:...zabior go do Kanady.
01:46:04:I nie wrci do Indii, |dopki nie zapomni o Jenny.
01:46:09:To wspaniaa dziewczyna.
01:46:11:Bardzo j kocham.
01:46:12:Mog zrobi dla niej wszystko.
01:46:14:A Bhairav Singh, moe zrobi wszystko dla mnie.
01:46:17:-Prawda? |- Sir.
01:46:19:Jeli mwisz, zapomnij o nim, |mog nawet ci gow jego ojca.
01:46:24:-Narayan! |- Co ty powiedziae?
01:46:31:Zmie ten dzwonek.
01:46:34:Halo.
01:46:35:Przyszy szef rzdu...
01:46:37:...przedstawia sekretarza Pitambar'a Jalan, |mwi Sheshadari...
01:46:41:Daj telefon, Pitambar'owi.
01:46:42:Narayan!
01:46:44:To do pana.
01:46:48:Halo.
01:46:51:Tu, Saiid Don.
01:46:54:Unikasz moich telefonw.
01:46:57:Nie, Don. To nie tak.| Prawd mwic...
01:47:01:...byem zajty wyborami.
01:47:02:Strze si, Pitambar!
01:47:06:Przy moim jednym gecie,| moi strzelcy...
01:47:09:...jeste gotowy na prysznic kul.
01:47:13:Kiedy przelesz, 1 miliard?
01:47:16:Nie mam pienidzy, Don.
01:47:18:Rywalizuj w wyborach z darowiznami.
01:47:20:Zatem zbieraj darowizny |i wylij mi szybko, 1 miliard.
01:47:24:Halo.
01:47:27:Halo.
01:47:29:Halo!
01:47:31:Pitambar, si rozczy.
01:47:33:Dzwo jeszcze raz.
01:47:34:Zetn mu gow.
01:47:36:Rozczy si z Saiid Don'em.
01:47:39:Szefie, Pitambar|nie odbiera...
01:47:42:...ale, twj telefon si nie czy.
01:47:44:Masz puste konto.
01:47:48:Gupcy!
01:47:51:Jestem waszym szefem.
01:47:53:-Przynajmniej doadujcie mj telefon.| - Tak, sir.
01:48:02:Wszyscy jestecie gupkami!| Nosicie pistolety bez kul.
01:48:04:Nie mamy pienidzy ani kul.
01:48:06:-Witam.| - Witam.
01:48:08:Kim jestecie?
01:48:11:Przyszlimy si spotka z Rahul'em.
01:48:13:Czego chcecie od Rahul'a?
01:48:15:Jestemy przyjacimi Jenny.
01:48:17:Rahul i Jenny kochaj si.
01:48:19:Nie wa si, wymawia imienia| tej dziewczyny w tym domu!
01:48:25:Wynocie si z tego| miasta przed wieczorem.
01:48:29:Jeli usysz imi tej dziewczyny, |zabij was i t dziewczyn.
01:48:34:Teraz, wynocha!
01:48:53:O co chodzi, inspektorze?
01:48:55:-Gdzie jest Jenny?| - Jenny? Jaka Jenny?
01:48:59:Jenny tutaj niema.
01:49:00:Jenny jest nasz crk.
01:49:02:Twj syn Prem, |uciek razem z ni z Goa.
01:49:05:-Z Goa!| - Goa?
01:49:07:Mj syn nigdy nie by w Goa.
01:49:10:A my nigdy, |nie syszelimy o adnej Jenny.
01:49:12:-Prawda, Sharda? |- Tak.
01:49:13:Tylko nas dwoje jest w tym domu.
01:49:15:Jenny tutaj nie ma.
01:49:17:Przeszukamy dom.
01:49:18:Powiedziaem, e Jenny tutaj niema.
01:49:20:Musimy przeszuka dom.
01:49:21:Nie musicie, inspektorze.
01:49:23:Widzisz, nawet dziewczyna powiedziaa,| e niema takiej potrzeby.
01:49:25:-Jak masz na imi, dziecko? |- Jenny.
01:49:27:Jenny. Jenny!
01:49:30:Ten otr, zepsu nasz ceremoni.
01:49:32:-Aresztujcie go! |- Aresztujcie go!
01:49:33:-Jak moecie go aresztowa?|- Chwileczk.
01:49:35:Nie bd si nad nim litowa.
01:49:37:Poami ci rce.
01:49:39:Bez ktni. |Prosz, nie kcie si.
01:49:42:Ty powiesz mi prawd.
01:49:45:Sir, ci ludzie mnie wychowali.
01:49:48:I jestem im, za to bardzo wdziczna.
01:49:50:Ale, ja nie chc wychodzi za m.
01:49:52:A ona zmusia mnie,| bym polubia Tony'ego.
01:49:56:Kochasz kogo innego.
01:50:03:Bez obawy. Nie kocha.
01:50:07:Tak.
01:50:08:Kim jest ten chopak?
01:50:16:Prem.
01:50:20:Widzisz? |Uciek z t dziewczyn dla niej.
01:50:24:Prem, okamae mnie.
01:50:26:Tato, spjrz!| S kochankami!
01:50:27:-Powiedz mi prawd.| - On robi wszystko...
01:50:29:Peter, dlaczego nie krzyczysz?
01:50:32:Ty te krzycz.
01:50:34:Twj syn, nie da mi prawa by krzycze?
01:50:36:Uspokjcie si! |Dlaczego nie bdziecie cicho.
01:50:40:Powiedz mi prawd.
01:50:42:Inaczej ci aresztuj.
01:50:49:Powiedz im, jak bardzo mnie kochasz, Prem.
01:50:53:Powiedz wszystkim.
01:50:58:Co mog powiedzie?
01:51:03:Jak bardzo, ci kocham?
01:51:11:Mog tylko powiedzie...
01:51:18:...e dla Jenny mog...
01:51:24:...zrobi wszystko.
01:51:28:Jenny...
01:51:32:...jest dla mnie wszystkim.
01:51:38:Jest moj radoci.
01:51:42:Jest moim yciem.
01:51:45:To wystarczy.
01:51:50:Inspektorze, sysza pan?
01:51:52:Kamstwo! Oboje kami.
01:51:55:Jest pan inteligentny, inspektorze.
01:51:56:Udziel lubu Tony'emu i Jenny.
01:51:59:-Bg ci pobogosawi.| - Zamknij si!
01:52:01:Jestem inspektorem, nie ksidzem.
01:52:03:Nie marnujcie mojego czasu. |Idcie.
01:52:06:Idziemy.
01:52:15:Przepraszam, Prem. |Nie mogam powiedzie, imienia Rahul'a.
01:52:19:Wiesz dlaczego?
01:52:21:Nic nie szkodzi, Jenny.
01:52:25:Dlaczego, nie porozmawiasz z Jenny?
01:52:28:O czym, mamo?
01:52:30:O tym, e bardzo j kochasz.
01:52:32:Nie, nie kocham Jenny.
01:52:35:Udawaem przed inspektorem...
01:52:38:...ale skoczyem.
01:52:39:Zamknij si! Jestem twoj matk, |rozumiem wszystko.
01:52:44:Jenny to mia dziewczyna.
01:52:47:Te j lubi.
01:52:49:-Porozmawiam z ni. |- Nie, mamo.
01:52:51:Jenny kocha Rahul'a.
01:52:53:Rahul pochodzi z duej rodziny.
01:52:55:I podarowa jej samochd...
01:52:56:...co to byo...
01:52:58:-Fafari. |- Ferrari.
01:53:00:Tak. Wanie to.
01:53:03:Mamo, nie mog nawet zapamita nazwy...
01:53:05:...tego samochodu,| a on jej go podarowa.
01:53:08:Jenny bdzie ya, tam jak ksiniczka.| Pozmywajmy naczynia.
01:53:10:Pozwl mi z ni porozmawia.
01:53:11:Mamo, nie mcz jej emocjonalnie.
01:53:15:Jenny, uwaa mnie za przyjaciela.
01:53:16:Nie niszcz naszej przyjani.
01:53:19:Jenny jest szczliwa z Rahul'em.
01:53:20:A moje szczcie, |jest w jej szczciu.
01:53:22:Naprawd, jeste szczliwy?
01:53:25:Tak, mamo. |Jestem bardzo szczliwy.
01:53:29:Musimy zorganizowa| szybko pienidze.
01:53:32:Nie oszczdz tego Pitambar'a.
01:53:35:Ten syn, Pitambar'a...
01:53:38:Syn?
01:53:40:Wanie.
01:53:42:Porwiemy syna Pitambar'a.
01:53:45:-Wow!| - wietnie!
01:53:47:Uroczysto urodzinowa Rahul'a| odbdzie si w tym klubie.
01:53:50:To nasza szansa, przyjaciele.
01:53:51:Ubierzemy si, w czarne spodnie| i biae koszule.
01:53:54:Z czarnymi spodniami,| bia koszul i bia kokard.
01:53:57:Dokadnie.
01:53:58:I kady, bdzie nosi |francusk brod.
01:54:00:Z francusk brod, |i czarn kropk, tutaj.
01:54:04:To uczyni nasz gang, unikalnym.
01:54:08:Wtedy, nie bdzie| adnych pomyek.
01:54:09:I otoczymy Rahul'a, |bardzo powoli.
01:54:13:Porwiemy go,| kiedy nadarzy si okazja.
01:54:15:-Jakie wtpliwoci? |- Nie, sir.
01:54:17:A Jenny...
01:54:19:Jenny.
01:54:21:Upodobni j do stylu |krlowej Katriny Kaif.
01:54:26:Dotknij mnie!
01:58:01:Rahul!
01:58:03:Bhairav Singh, gdzie jest Rahul?
01:58:06:Rahul!
01:58:09:Jenny! Rahul!
01:58:28:Co? |Co powiedziae?
01:58:31:Mj syn!
01:58:33:Kochanie, nie opakuj.
01:58:36:Twojemu synowi, nic nie jest.
01:58:37:Podci sobie yy| i rzuca w nas oszczerstwami.
01:58:41:Mj syn podci sobie yy!
01:58:43:Powiedz mi, gdzie mam przyjecha?
01:58:45:Tak, nie powiadomimy policji.
01:58:47:Ju jedziemy.| Uwaajcie na niego.
01:58:51:-Chodcie. Jestecie spnieni.|- Gdzie jest mj syn?
01:58:55:Tutaj. |Idcie za t czerwon krwi.
01:58:57:Dotrzesz do syna.
01:58:58:Rahul! Mj synu!
01:59:01:-Krew!| - Witam, sir.
01:59:03:Wezwalimy lekarza, |ale zemdla gdy zobaczy tyle krwi.
01:59:07:Ley tam. Patrzcie.
01:59:09:-Narayan! |- Ty? - Tak.
01:59:11:-Ty porwae Rahul'a z klubu.|- Tak, ale eby mu pomc.
01:59:14:Nie wiedziaem, |e podetnie sobie yy.
01:59:16:Wic, zadzwoniem do pana, |aby mu pan pomg.
01:59:19:Nie potrzebuj niczyjej pomocy. |Umieram.
01:59:22:Nigdzie nie odchod.
01:59:24:Nigdzie nie odchod.
01:59:26:Wiemy e twj ojciec, |jest bardzo skromny.
01:59:28:-Ale, posuchaj swojej matki.| - Nie!
01:59:31:Kocham Jenny. |Jenny jest moim yciem.
01:59:35:Jest moim yciem. |Jest dla mnie wszystkim.
01:59:39:Co ty robisz, Jenny? |Ciao niema tyle krwi.
01:59:42:Ale, jest w wiaderku.
01:59:43:Nie mog y bez Jenny.
01:59:46:Jeli krwawisz tak bardzo, |nie moesz y nawet z Jenny.
01:59:50:Powiedziaem, e udzielimy ci maestwa.
01:59:53:Nie chc maestwa |bez bogosawiestwa ojca.
01:59:56:-Posuchaj mnie. |- Mam ciebie dosy.
01:59:58:Przez wasze ktnie,| stracicie swojego syna.
02:00:02:Krew. Kto kogo zabi?
02:00:05:-Kim jeste? |- Jestem dziennikarzem, Tainat Singh, z wiadomoci.
02:00:10:-Nie! |-Zabierzcie go!
02:00:13:Zabierzcie go std.
02:00:15:Nie martw si, wujku.| Nie pozwol ci zniesawi.
02:00:18:-Wiesz jaki on jest wspaniay?| - Nie.
02:00:20:-Powiedzcie mu, jeli nie wie.| - Jak mgbym?
02:00:22:Nie mog widzie Pitambar'a Jalan |zniesawionego.
02:00:26:Wic, to Pitambar Jalan?
02:00:28:-Kim on jest? |-Jego odchodzcy, syn. - Nie martw si.
02:00:31:Nikomu nie powiem,| e twj syn podci sobie yy.
02:00:36:Powanie? Jego syn podci sobie yy.| Dlaczego?
02:00:38:-Przynajmniej, to zostaw.|- Nie martw si, wujku.
02:00:41:Ja wiem, co ten reporter| chce ze mnie wycign.
02:00:43:To e Rahul, kocha chrzecijank |a ty si z tym nie zgadzasz.
02:00:47:Ale, nic o tym nie powiem.
02:00:49:Powiedziae wszystko.
02:00:52:Teraz, ta kaseta bdzie puszczona| w kadych wiadomociach.
02:00:54:Wrg mioci, Pitambar Jalan.
02:00:58:Nie!
02:00:59:Sir, powstrzymaj go.
02:01:00:Jeli ta informacja przecieknie,| przegrasz wybory.
02:01:04:-Daj mi t kaset.| - Nie.
02:01:06:Nie martw si, wujku. |Nie pozwol ci przegra wyborw.
02:01:09:-Chod ze mn.| - Tak, zrozumiae?
02:01:14:Gratulacje, wujku.
02:01:16:-Jest gotw odda kaset.| - Bardzo dobrze!
02:01:18:Dzikuj ci bardzo. |Daj mi kaset.
02:01:19:-Ale, ma jeden warunek.| - Jaki?
02:01:21:Rahul i Jenny, |powinni wzi lub z honorami.
02:01:23:Z tacami i muzyk.
02:01:25:I powiniene ogosi to maestwo,| we wszystkich wiadomociach.
02:01:28:W przeciwnym razie, |strac swoje miejsce w spoeczestwie.
02:01:31:Jeli to maestwo, |nie bdzie miao miejsca...
02:01:33:...stracisz publiczny szacunek.
02:01:34:Teraz mi powiedz, co chcesz ocali?| Publiczny szacunek.
02:01:38:-Sir, to nie ma znaczenia, jeli stracisz spoeczestwo...| -Wystarczy.
02:01:41:Dobra, w porzdku. Zgadzam si.
02:01:44:Ale, kaseta nie moe| trafi do telewizji.
02:01:46:-Nie martw si, wujku.  -Znowu, "nie martw si".
02:01:48:Ta kaseta, nie trafi do telewizji.
02:01:49:Teraz, lubna kaseta, |bdzie w telewizji.
02:01:51:Gratulacje, wujku.| Gratulacje, ciociu.
02:01:54:-Gratulacje, Rahul.| -Dzikuj, przyjacielu.
02:01:57:Gratuluj twojego lubu, Jenny.
02:02:01:Dziki.
02:02:04:Ja te, dzikuj.
02:02:10:-I jak?| -To jest pikne.
02:02:14:-Ile kosztowaa? |- Zapomnij o tym i za.
02:02:17:Dalej.
02:02:22:Powiedz mi.
02:02:28:Co robisz? |Kto moe nas zobaczy.
02:02:30:Nikogo tutaj nie ma. |Kawiarnia jest zamknita.
02:02:33:Jenny!
02:02:34:-Przepraszam.| -Prem. Chod.
02:02:37:Gdzie bye?
02:02:39:-To dla Jenny.| -Prem, spjrz.
02:02:42:-Rahul przynis. | -Pikne. Pikne.
02:02:44:-Jest wart 150 millionw.| -Co?
02:02:46:Podoba mi si,| wic przyniosem go dla Jenny.
02:02:49:Tak, mwie co. |Co masz dla Jenny?
02:02:52:Pikantn pakor i sos mitowy.
02:02:55:Jenny to uwielbia.
02:03:00:Rahul!
02:03:02:Przepraszam.
02:03:08:-Rahul! |-Przepraszam. Chwileczk, Prem.
02:03:12:Wanie sobie przypomniaem.| Miaem telefon z USA.
02:03:31:To lista VIP'w. |Trzymaj dla nich wolne miejsca.
02:03:33:Nikt nie powinien mie, |problemw z ochron.
02:03:35:Sir, telefon do pana.
02:03:38:-Halo.| -Przygotowujesz wesele, Pitambar?
02:03:43:Ale, panna moda jest ze mn.
02:03:47:I tym razem,| nie popenimy adnego bdu.
02:03:50:Porwalimy prawdziw Jenny.
02:03:55:Pogadaj z nim.
02:03:57:Wujku, prosz, uratuj mnie.
02:04:01:Wujku. Wujku.
02:04:06:Syszae j?
02:04:08:Teraz, wylij szybko, 1 milion.
02:04:12:W przeciwnym razie, na weselnym podecie, |znajd si zwoki dziewczyny.
02:04:16:Mamy wielki problem, Sheshadri.
02:04:18:Co si stao, sir?
02:04:19:Saiid Don. porwa Jenny.
02:04:22:Sir, to bardzo dobrze.
02:04:24:Co w tym dobrego?
02:04:26:Jutro jest wesele a pann mod |porwano dzisiaj. Co w tym dobrego?
02:04:29:Nasza publiczno,| bdzie ci wspczu.
02:04:31:Twoja synowa zostaa porwana.
02:04:33:Ludzie stan si sentymentalni| i bd gosowa na ciebie.
02:04:38:Z pewnoci wygrasz.
02:04:40:Wow! Wspaniale!
02:04:42:ycie Jenny jest w niebezpieczestwie| a ty mylisz o pienidzach.
02:04:44:-To nie tak.| -Zapomnij. Zaatw pienidze...
02:04:47:...my najpierw, uwolnimy Jenny.
02:04:50:Prem, nie rozumiesz.|1 milion, to dua ilo.
02:04:53:Moe i tak.| Ale, to nie wicej od ycia Jenny.
02:05:33:-Kim jestecie? |-Tak, kim jestecie?
02:05:38:Pan Pitambar, przysa okup za Jenny.
02:05:41:Prem.
02:05:43:Poka, co jest w torbie.
02:05:45:Nie gadamy ze sucymi. |Zawoaj szefa.
02:05:49:Ja jestem szefem.
02:05:51:Nie patrz tak na mnie.
02:05:53:Jestem szefem. Patrz.
02:05:55:-My, szefie, mamy osobowo, aur i silne gosy.| -Tak.
02:06:00:-Prawdziwy, gang? |-Tak.
02:06:02:Jaki prawdziwy?
02:06:05:Kto daje ci je?
02:06:06:-Ty szefie. |-Wanie.
02:06:08:-Wic, powiedz im. |-Tak.
02:06:11:Nie wane jaki jest, |jest naszym szefem.
02:06:15:Powanie?
02:06:17:Daj im torb. |Pienidze s w rodku.
02:06:19:Daj im to.
02:06:23:Nie wa si, dotyka torby.
02:06:25:Szefie, powiedz gdzie jest Jenny?
02:06:27:Jenny.
02:06:29:Jenny, chod.
02:06:33:-Prem. |-Jenny.
02:06:38:-Prem.| -Jenny.
02:06:40:-Prem. |-Jenny.
02:06:41:-Prem. |-Jenny.
02:06:55:-Prem. |-Jenny.
02:06:57:-Prem.|-Jenny.
02:06:59:-Prem. |-Jenny.
02:07:03:Wiedziaam. | Wiedziaam, e przyjdziesz.
02:07:07:Jak mog zostawi ci, z problemem?
02:07:09:Idziemy, Jenny.
02:07:11:Szefie, zostawiamy pienidze. |Idziemy.
02:07:13:-Narka. |-Sta.
02:07:18:Jestem Saiid Don.| Nie prbuj, ze mn pogrywa.
02:07:23:Ci, ktrzy mnie oszukali...
02:07:42:Nie oszczdzam ich.
02:08:04:Najpierw, sprawdz pienidze.
02:08:06:-Przeliczy je. |-Tak, sir.
02:08:34:Sir, wszystko si zgadza.
02:08:36:-Ilo si zgadza? |- Tak.
02:08:38:Tak, ilo si zgadza.
02:08:41:-Zgadza si. |-Tak, sir.
02:08:42:To waluta, 1000 rupii.
02:08:43:Szefie, ilo si zgadza. |Wybacz nam teraz.
02:08:48:Nie ma adnej pomyki?
02:08:49:Nie, sir. |Przeliczylimy pienidze.
02:08:51:To niepodwaalna gotwka...
02:08:54:...prosto z banku.
02:08:56:Wzilimy je stamtd.
02:08:58:Zabieraj si std.
02:08:59:Gang szefa rozprowadzi gotwk. |Idziemy.
02:09:03:Szefie, najlepsze jest to, |e wszystkie banknoty maj ten sam numer.
02:09:07:Nie bdzie adnego problemu.
02:09:08:-Ten sam numer, na wszystkich banknotach? |-Tak.
02:09:11:Kurza stopa! Bra ich!
02:09:16:Co pan robi?
02:09:18:Mamy tylko 5 kul, teraz 4.
02:09:20:4 kule, wystarcz na 4-ech ludzi, Robert.
02:09:29:Biegiem!
02:09:33:Dalej. Szybciej!
02:09:47:Prem, stj albo j zabij.
02:10:00:Gupcze! cignij mnie na d.
02:10:09:cignij mnie na d, gupku!
02:10:23:cignij mnie na d, gupku!
02:10:39:Jenny, co ty robisz?
02:10:40:-Przepraszam, Prem. |-Dobra, uwaaj.
02:10:51:-Jenny. |-Przepraszam.
02:10:53:-Co ty robisz?| -Pomagam.
02:10:55:-Pomagasz mi? |-Tak. - Usid w rogu.
02:10:56:Id.
02:11:10:Sta!
02:11:13:Jenny, po czyjej jeste stronie?
02:11:16:Po twojej.
02:11:17:Jest tu jakie zamieszanie?
02:11:19:Powinienem spojrze?
02:11:20:Dawaj.
02:11:22:Walka!
02:11:32:Gupcze!
02:11:38:-Tato.| -Stj.
02:11:39:- To mj ojciec.| - Witam.
02:11:42:-Skd si tu wzie?| -Z auta.
02:11:44:Nie to.| Czemu pakujesz si w takie niebezpieczestwo?
02:11:46:Moesz ryzykowa ycie| dla mioci od kilku dni.
02:11:49:Jeste moim synem.
02:11:51:Nie mog, ryzykowa| ycia dla ciebie?
02:11:53:Wow! Co za rozmowa? |Powtrz to.
02:11:56:Moesz ryzykowa ycie| dla mioci od kilku dni.
02:11:59:Jeste moim synem.
02:12:01:Nie mog, ryzykowa| ycia dla ciebie?
02:12:02:Ok! Ryzykuj swoje ycie!| Zrbmy to razem.
02:12:14:O mj Boe!
02:12:34:- Oh!| - Przepraszam.
02:12:38:Prem.
02:13:06:Jenny, biegiem.
02:13:11:Prem!
02:13:28:Prem!
02:13:44:Trzymaj!
02:13:46:Trzymaj!
02:13:53:Nie puszczaj!
02:14:21:- Co robisz, Jenny?|- Przepraszam, Prem.
02:14:23:Wycz to.
02:14:27:Powoli. Ostronie.
02:14:37:Do dziea!
02:14:40:Dziki Bogu!
02:14:43:Prosz spojrze.
02:14:45:- Niech nikt si nie rusza.| - Jenny.
02:14:47:- Bra ich!| - Stj. Policja jest tutaj.
02:14:52:Dzikuj, Prem.
02:14:53:Zapae kryminalist |takiego jak Sajid.
02:14:55:Nie puszczaj mnie. |Mam zawroty.
02:14:57:Zamknij si!
02:14:58:Jutro nasz fotograf |zrobi ci zdjcie.
02:15:01:Bdzie umieszczone |na stronie tytuowej gazety.
02:15:03:Dobra robota. |Tak trzyma.
02:15:05:- Prezesie. |- Wow, Prem!
02:15:07:Twoje marzenie si spenio.
02:15:09:Twoje zdjcie, |bdzie opublikowane w gazecie.
02:15:12:Twoja matka, bdzie |bardzo szczliwa, synu.
02:15:16:A ty, tato?
02:15:19:Bd, podwjnie szczliwy.
02:15:21:Nie patrz tak na mnie.| Uciskaj mnie.
02:15:30:Pan Agrawal jest tutaj.
02:15:32:Prosz panie Agrawal. Witamy.
02:15:38:Co si stao, Jenny? |Wygldasz na zagubion.
02:15:40:Powinna by dzisiaj szczliwa.
02:15:41:Wychodzisz za tego, ktrego kochasz.
02:15:44:Czego wicej chcesz?
02:16:17:- Cze, Jenny. |- Cze.
02:16:23:Wygldasz wietnie!
02:16:30:Rodzice nie przyszli.
02:16:31:Przyjd.
02:16:36:A nasz "Szczliwy Klub".
02:16:38:Przyjd.
02:16:40:Bd w pobliu.
02:16:56:Gratulacje, Jenny.
02:17:11:Popiesz si, Jenny. It's time|to take the nuptial round.
02:17:27:Pa, Jenny.
02:17:31:Gdzie?
02:17:35:Mam do zrobienia wan rzecz.
02:17:41:Waniejsz ni moje wesele?
02:17:47:Niech ci Bg bogosawi, Jenny!
02:18:04:Przynajmniej, zostaniemy przyjacimi.
02:18:07:adnego narzekania. adnych wymaga.
02:18:09:Jak mog zostawi ci z problemem?
02:18:12:To nie ma znaczenia, Rahul.
02:18:14:Bg napisa, twoje imi z Jenny.
02:18:21:Dla Jenny, mog zrobi wszystko.
02:18:36:Jenny, co si stao?
02:18:38:- Nic. |- Nic ci nie jest?
02:18:40:Suchaj, media chc ci pozna.
02:18:45:Czemu?
02:18:46:Powiedzielimy im, e ja i ojciec...
02:18:48:...uratowalimy ci przed Saiid Don'em.
02:18:51:Chc eby to powiedziaa.| Wic, to powiedz.
02:18:53:- Ale Prem...| - Wiemy, e wszystko zrobi Prem.
02:18:56:Ale, musisz powiedzie to| co my powiedzielimy.
02:18:59:Rahul, to jest niewaciwe.
02:19:01:Prem to zrobi.
02:19:02:Teraz, pomyl o tym domu, |nie o Prem'ie.
02:19:05:Jeste synow tego domu.
02:19:06:Jeli to powiesz,| ojciec zyska w wyborach.
02:19:09:Wygra.
02:19:11:Rahul, Prem zawsze |pomaga bezinteresownie nam i innym.
02:19:18:Nawet zosta, przez to zniesawiony.
02:19:21:Dzisiaj, gdy zyska saw, |powinnimy o tym wspomnie.
02:19:24:Nie k si, Jenny.
02:19:26:Rozmawialimy z Prem'em.| On niema adnego problemu, czym si przejmujesz?
02:19:31:- Co powiedzia? |- Powiedzia, to jest dom Jenny.
02:19:33:Moe zrobi wszystko| dla twojego szczcia.
02:19:40:Dlaczego tak powiedzia?
02:19:42:Daj spokj, Jenny. |Troszczy si o ciebie.
02:19:49:- Chodcie. |- Gratulacje, madam.
02:19:51:- Gratulacje. |- Powiedz kto ci uratowa przed Sajid Don'em.
02:19:55:Powiedz im, Jenny.
02:19:57:To wietny facet.
02:20:00:Zawsze mnie wspiera.
02:20:02:Jest moim najlepszym przyjacielem.
02:20:04:adnego narzekania.| adnych wymaga.
02:20:07:Nazywa si Prem.
02:20:10:Prem, prezes "Szczliwego Klubu".
02:20:12:- Ale Jenny, o mnie...| - Tak.
02:20:13:Im take pomg.
02:20:15:- Jego take uratowa. |- Jenny...
02:20:17:Tak, uratowa go przed nim.
02:20:18:Zwiza swojego syna |by nie mg si ze mn oeni.
02:20:22:- Poniewa jestem chrzecijank.|- Ale, ojciec si zgodzi.
02:20:25:Dla jego zysku.
02:20:27:Ale, teraz ja odmawiam.
02:20:29:Poniewa, kocham Prem'a.
02:20:32:I wyjd za niego.
02:20:36:Jenny, prosz, nie zostawiaj mnie.| Kocham ci.
02:20:38:Nie, nie kochasz.| Lubisz mnie.
02:20:40:Nie kochasz mnie,| tylko mnie lubisz.
02:20:43:- Sprbuj to zrozumie.| - Tak.
02:20:45:Kocham, lubi... |Wanie nie rozumiem.
02:20:48:Zwariowaa.
02:20:50:Tak, zwariowaam.
02:20:53:Oszalaam z mioci do Prem'a.
02:20:55:Do widzenia.| Powodzenia.
02:20:58:Jenny!
02:21:00:- Gdzie jest Prem?| - Nie wiemy, Jenny.
02:21:05:Nie wiecie?
02:21:06:Co to znaczy?
02:21:09:Spnia si, Jenny.
02:21:11:Odszed.
02:21:13:Nie wiemy dokd odszed| ani kiedy wrci.
02:21:39:Jesus.
02:21:42:Dzie dobry, Jesusie.
02:21:43:Nie, mj synu.| Jestem aktorem.
02:21:46:Gram Jezusa w dramacie.
02:21:49:Musz szybko dosta si pod ten adres,| wic jestem w kostiumie.
02:21:53:Zgubiem drog.| Moesz mi pomc, prosz?
02:21:57:To jest w miecie.
02:21:59:A ja wyjechaem z miasta.
02:22:01:Zdecydowaem nie wraca do miasta.
02:22:04:Prem, pomagasz wszystkim.
02:22:07:Prosz, pom te mi.
02:22:08:Bg pomoe tobie.
02:22:11:Dalej. Wsiadaj.
02:22:14:No dalej.
02:22:46:Zjed na bok. |Dojechalimy.
02:22:52:To adres Kocioa| a on gra rol Jezusa?
02:22:55:Co za aktor!
02:22:57:Do widzenia.
02:22:58:Potrzymaj to, mj synu.
02:22:59:- Sir... |- Zaopiekuj si ni.
02:23:01:- Sir...| - Zaraz wrc.
02:23:07:Sir.
02:23:09:Gdzie on poszed?
02:23:11:Nawet nie znam jego imienia.
02:23:15:Stj.
02:23:22:Jesusie.
02:23:26:- Jenny! |- Prem.
02:23:28:Jenny!
02:23:35:Jenny, ty tutaj?
02:23:38:Ja...
02:23:41:Ty...
02:23:45:Prem, czy to nie ja, |umieciem ci na stae w sercu Jennu?
02:23:55:Wic, to bya najdziwniejsza| historia miosna na wiecie...
02:23:59:...gdzie Prem zdoby Jenny| bez mwienia "kocham ci.
02:24:03:Historia miosna, bez "kocham ci".
02:24:05:To najwiksza historia.
02:24:08:A dzisiaj,| ludzie z Madwali odeszli...
02:24:10:...na wesele naszego bohatera, Prem'a.
02:24:11:Ty te id. |Dalej!
02:24:13:- Ty nie idziesz? |- Ty zgniy, gupi typie!
02:24:16:- Jeli pjd, kto bdzie sta tutaj? Twj ojciec?| - Nie.
02:24:20:- To moe mj ojciec?|- Nie. - Id.
02:24:22:Przepraszam, sir.
02:24:26:Przepraszam. To znaczy, dzikuj, sir.
02:24:31:Teraz, podpiszcie tutaj.
02:24:33:Najpierw podpisz.
02:24:35:Tak.
02:24:38:- Jenny, chciabym ci co powiedzie.| - Mw.
02:24:43:Kocham ci, Jenny.| Zostaniesz moj yciow partnerk?
02:24:47:Najpierw podpisz.
02:24:50:- A ty...| - Najpierw podpisz tutaj.
02:25:00:Raiu, powiedziaem, kocham ci Jenny.
02:25:03:Powiedzia to teraz.
02:25:05:Jeli by poczeka dwa lata...
02:25:07:...nawet twoje dzieci by to usyszay.
02:25:11:Girlandy.
02:25:24:Co robisz, bezwstydniku?
02:25:25:Tato, nie patrz tak na mnie. |Chrzecijastwo na to pozwala.
02:25:28:- Prawda?| - Tak.
02:25:47:Mam ochot mwi:,,Kocham ci''.
02:25:55:Jestem w tobie zakochany.
02:26:01:Pozbywajc si siebie  spotkaem ciebie. 
02:26:11:Jestem w tobie zakochany.
02:26:17:Pozbywajc si siebie  spotkaem ciebie. 
02:26:42:Moje serce  ni o mioci. 
02:26:55:Moje ttno piewa.
02:27:00:Ale teraz czuj co czego nie czuem wczeniej.
02:27:07:To, co si stao, stao si moje .
02:27:15:I mam ochot mwi,, kocham ci''.
02:27:23:Zakochaem  si w tobie. 
02:27:29: Pozbywajc si siebie  spotkaem ciebie. 
02:27:39:Zakochaem  si w tobie. 
02:27:45: Pozbywajc si siebie  spotkaem ciebie. 
02:28:19:Pragn ci dotkn.
02:28:24:Moje serce pragnie, by przysza do mnie.
02:28:31:Chod krople rosy s jak prysznic.
02:28:35:Pora roku wyraa gestem ,aby przysza do mnie. 
02:28:43:We mnie w ramiona.
02:28:51:Zaakceptuj  mio.
02:28:59:Zakochaem  si w tobie. 
02:29:05: Pozbywajc si siebie  spotkaem ciebie. 
02:29:15:Zakochaem  si w tobie. 
02:29:21: Pozbywajc si siebie  spotka
